• Wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego, a zwrot kosztów kredytu przez bank na rzecz kredytobiorcy

    Jak pisałem w tym wpisie pod pewnymi warunkami możliwa jest wcześniejsza spłata kredytu/pożyczki hipotecznej (czyli zobowiązania zabezpieczonego hipoteką). Wobec tego co w przypadku kosztów poniesionych przez kredytobiorcę przy zawarciu umowy w przypadku wcześniejszej spłaty zobowiązania hipotecznego, a nawet jego części.

    Zgodnie z przepisami w przypadku spłaty całości kredytu hipotecznego przed terminem określonym w umowie o kredyt hipoteczny całkowity koszt kredytu hipotecznego ulega obniżeniu o odsetki i inne koszty kredytu hipotecznego przypadające za okres, o który skrócono obowiązywanie tej umowy, chociażby konsument poniósł je przed tą spłatą. W przypadku spłaty części kredytu hipotecznego przed terminem określonym w umowie o kredyt hipoteczny stosuje się podobną zasadę.

    Według definicji ustawowej całkowity koszt kredytu hipotecznego to wszelkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt hipoteczny, w szczególności:

    a) odsetki, opłaty, prowizje, podatki i marże, jeżeli są znane kredytodawcy,

    b) koszty usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń, w przypadku gdy ich poniesienie jest niezbędne do uzyskania kredytu hipotecznego lub do uzyskania go na oferowanych warunkach

    – z wyjątkiem kosztów opłat notarialnych i opłat sądowych ponoszonych przez konsumenta.

    Wskazać należy na wyrok TSUE C-383/18 z dnia 11 września 2019r. dot. proporcjonalnego obniżenia całkowitego kosztu kredytu w przypadku jego przedterminowej spłaty zgodnie z którym przy wcześniejszej spłacie kredytu przysługuje prawo do obniżenia tak kosztów jednorazowych (prowizji, ubezpieczeń itd), a jak również zmiennych. Ponadto zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 12 grudnia 2019 r.(sygn. akt III CZP 45/19) dotyczącą co prawda kredytu konsumenckiego, ale którą można stosować analogicznie do kredytu hipotecznego: „Przewidziane w art. 49 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (t.j. Dz.U. 2019 r. poz. 1083) uprawnienie konsumenta do obniżenia całkowitego kosztu kredytu w przypadku jego spłaty w całości przed terminem określonym w umowie obejmuje także prowizję za udzielenie kredytu.”  A  zatem z najnowszą linią orzeczniczą sądów redukcja całkowitego kosztu kredytu obejmuje także koszty o charakterze jednorazowym, których wysokość nie ma żadnego związku z okresem kredytowania, gdzie przy ich obliczaniu obowiązuje zasada proporcjonalności.

    Roszczenia z umów kredytu hipotecznego, które zostały spłacone do 8.7.2018 r. ulegają przedawnieniu po 10 latach. Natomiast roszczenia z umów, które zostały spłacone od 9.7.2018 r. podlegają 6-letniemu okresowi przedawnienia.

     r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego, a prowizja na rzecz banku

    Uprawnienie do wcześniejszej spłaty kredytu hipotecznego może wynikać z postanowień umowy kredytowej (pożyczki hipotecznej) lub z mocy prawa. Ustawowe prawo, jakim jest wcześniejsza spłata kredytu, zostało zabezpieczone na gruncie ustawy z 23.3.2017 r. o kredycie hipotecznym oraz nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (weszła w życie 22.7.2017 r., dalej: ustawa o kredycie hipotecznym).

    Z wcześniejszą spłatą kredytu może być powiązany obowiązek zapłaty na rzecz banku określonej prowizji (tzw. rekompensata za wcześniejszą spłatę kredytu), której warunki i wysokość są ściśle określone ww. ustawą. Wynika z niej, że prawo do rekompensaty przysługuje na rzecz banku jedynie wtedy jeśli zostało wyraźnie wprowadzone do umowy kredytu hipotecznego (bez względu na datę jej zawarcia).  W przypadku kredytów hipotecznych, podlegających przepisom ustawy o kredycie hipotecznym (tj. zawartych od dnia 22.07.2017r.), bank nie może pobierać prowizji z tytułu nadpłaty kredytu po upływie 3 lat od daty zawarcia umowy o kredyt. Natomiast prowizja z tytułu nadpłaty do 3 lat od zawarcia umowy jest ustawowo ograniczona i co do zasady nie może być większa od 3% spłaconej kwoty kredytu hipotecznego.

    Ustawowe prawo do bezkosztowej spłaty kredytu nie przysługuje kredytobiorcom kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu. Warto zauważyć, że w przypadku kredytu hipotecznego, w którym stała stopa oprocentowania kredytu hipotecznego obowiązuje w danym okresie, kredytodawca może pobierać rekompensatę w tym okresie. Oznacza to, iż w przypadku kredytów przewidujących zarówno zmienną, jak i stałą stopę procentową bank może naliczyć rekompensatę w każdym okresie obowiązywania stałej stopy oprocentowania, niezależnie od liczby takich okresów i także po upływie 36 miesięcy od dnia zawarcia umowy o kredyt hipoteczny.

    Wysokość opłat z tytułu wcześniejszej spłaty kredytu dla umów o kredyt hipoteczny, zawartych przed wejściem w życie ustawy o kredycie hipotecznym tj. przed dniem 22.07.2017r., nie była uregulowana ustawowo. W rezultacie oznacza to, że w tych przypadkach kwestię prowizji (rekompensaty) regulują umowy kredytowe, a w przypadku braku takich zapisów w umowie prowizja nie jest należna.

    Już wkrótce przeczytaj o skutkach wcześniejszej spłaty kredytów jeśli chodzi o zwrot kosztów kredytu przez bank na rzecz kredytobiorcy.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Jedna opłata od wszystkich żądań konsumenta

    Sąd Apelacyjny w Warszawie podczas rozpatrywania jednego z zażaleń powziął wątpliwości, czy w przypadku kumulacji roszczeń dochodzenie przez konsumenta kilku roszczeń w jednym postępowaniu pobiera się jedną opłatę stałą w kwocie 1.000 złotych czy też wielokrotność tej kwoty równą ilości dochodzonych roszczeń. Zgodnie brzmieniem ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych ustawodawca wprowadził opłatę stałą w kwocie 1.000 złotych, która pobierana jest od konsumenta w sprawach o roszczenia wynikające z czynności bankowych. 

    W związku z tym sprawa zawędrowała przed oblicze Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 38/22), który 28 stycznia 2022r. orzekł w trzyosobowym składzie, iż od powoda będącego konsumentem, dochodzącego w jednym pozwie kilku roszczeń wynikających z czynności bankowych, pobiera się na podstawie art. 13a  ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst  jedn. Dz. U. z 2020 r., poz. 755 ze zm.) jedną opłatę stałą, jeżeli wartość przedmiotu sporu dla tych roszczeń, ustalona na podstawie art. 21 k.p.c., przewyższa kwotę 20 000 złotych.

    Choć podjęta uchwała tyczy się sprawy niezwiązanej z sednem sporów dotyczących  kredytów waloryzowanych, to jest ona oczywiście korzystna dla kredytobiorców. Skoro takie niezbyt uzasadnione wątpliwości pojawiły się w orzecznictwie, to dobrze jest rozwiać je od razu, zaoszczędzając przy tym czas pewnej grupy kredytobiorców. 

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Ugoda z bankiem czy to dobre rozwiązanie czy to się opłaca, jakie konsekwencje prawne niesie za sobą

    Zgodnie z polskim prawem ugoda zawarta przed mediatorem lub przez strony w ramach postępowania sądowego wymaga zatwierdzenia przez sąd. W tym celu jedna lub obie strony mogą złożyć wniosek o zatwierdzenie ugody. W przypadku, gdy ugoda podlega wykonaniu w drodze egzekucji, sąd zatwierdzając jej treść, nadaje również klauzulę wykonalności. Należy podkreślić, że zawarcie ugody potwierdzonej przed sądem powoduje brak możliwości dochodzenia w czasie późniejszym na innej podstawie prawnej swoich roszczeń przeciwko kredytodawcy w tej konkretnej sprawie, w sądzie powszechnym.

    Strony mogą również same zawrzeć nieformalną ugodę w postaci aneksu umownego o ustalonej wcześniej treści. Jest to zjawisko częściej spotykane od mediacji. Mowa o ofertach indywidualnych, ponieważ dotychczas żaden duży bank (poza PKO BP) nie przedstawił jeszcze oferty systemowej, m.in. z powodu oczekiwania na rozstrzygnięcia pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Jednakże w sprawach w których wniesiono pozwy, kredytodawcy stosunkowo często formułują propozycje ugodowe składane telefonicznie lub przez pełnomocników przewidujące, np. zwrot kosztów postępowania oraz części nadpłaconych rat lub przekształcenie kredytu, tak jakby od początku był w całości złotowy (kapitał równy kwocie wypłaconego kredytu, przeliczenie rat tak jakby były oprocentowane wyższą stopą WIBOR), szczególnie wtedy gdy kwota świadczeń kredytobiorcy przekracza kwotę faktycznie wypłaconego kredytu. Taki aneks może być w późniejszym czasie potraktowany jako świadome wyrażenie zgody na zastąpienie abuzywnych postanowień, co uniemożliwiałoby stwierdzenie jej nieważności.

    Swoje zdanie wyraził również Przewodniczący KNF, który wystąpił z apelem w którym za najbardziej optymalne uznał rozwiązanie w postaci zaproponowania aneksów umownych, w wyniku których doszłoby do konwersji kredytu, tak jakby od początku był kredytem złotowym, oprocentowanym według stopy WIBOR powiększonej o marżę. Pierwsza oferta skierowana jest do klientów pozostających w sporze sądowym z bankiem – w takiej sytuacji do zawarcia ugody dochodzi przed sądem powszechnym. Druga ścieżka, przeznaczona dla pozostałych klientów, przewiduje negocjacje warunków ugody przed Sądem Polubownym przy KNF”

    Składane propozycje należy jednak ocenić jako daleko niesatysfakcjonujące. Przeciętny Frankowicz otrzymuje propozycję ugody, w wyniku której może uzyskać ok. 10% kwoty, którą zyskałby doprowadzając do unieważnienia umowy. Nie można przy tym jednak zapominać, iż często ugoda może prowadzić do uwolnienia kredytobiorcy od reszty zadłużenia wynikającego z umowy frankowej, które w wielu przypadkach nadal opiewa na wysokie kwoty, a także pozwala uniknąć toczenia dwuinstancyjnego sporu sądowego.

    Z kolei propozycje ugodowe sugerowane przewodniczącego KNF w rzeczywistości oznaczają, że banki w ramach ugody oferują swoim klientom oprocentowanie, które może być aż trzy razy wyższe od obecnej stawki zawartej w umowie. Taka ugoda wobec obecnej linii orzeczniczej może się okazać zupełnie nieopłacalna. Kredytobiorca skutecznie pozywając bank, uzyskuje korzyść, która będzie znacznie większa nawet w przypadku najmniej korzystnego wariantu zakończeniu sporu, tj. odfrankowania kredytu (czyli usunięciu franka z umowy z pozostawieniem dotychczasowego, niższego oprocentowania LIBOR). 

    Natomiast zgodnie z zasadą prawną ustanowioną orzeczeniem III CZP 6/21, w przypadku uznania abuzywności istotnych postanowień kredytu należy stwierdzić nieważność takiej umowy oraz orzec o zwrocie spełnionych przez strony świadczeń na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu w postaci świadczenia nienależnego. W takim scenariuszu, kredytobiorca nie musi już dłużej spłacać kredytu, zachowuje nieruchomość która nie jest już obciążona hipotecznie, a także uzyskuje zwrot pobieranych niesłusznie przez lata rat kredytu od Banku, w takiej walucie w jakiej spłacał – czy to PLN, czy CHF. Kredytobiorca musi jedynie zwrócić kwotę faktycznie wypłaconego kredytu w PLN, i to o tyle o ile roszczenie banku się nie przedawniło. Oznacza to, że każdy kredytobiorca może odzyskać w sądzie więcej niż obecne propozycje ugodowe banków, ale naturalnie wiąże się to z ryzykiem procesowym i sądowym.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Co można zyskać i jakie są ryzyka jeśli pozwie się bank?

    Wstęp

    Kredytobiorcy często zastanawiają się nad opłacalnością toczenia sporu sądowego z bankiem oraz walki o unieważnienie umowy. W tle z pewnością pojawiają się wątpliwości dotyczące wyboru odpowiedniego pełnomocnika, kosztów takiego postępowania oraz zastępstwa procesowego.

    Niemniej jak pokazuje praktyka, zgodnie z którą coraz więcej kredytobiorców pozywa banki, w wielu przypadkach korzyści możliwe do uzyskania są niebagatelne. Zgodnie z aktualną linią orzeczniczą, kredytobiorca którego umowa zawiera abuzywne klauzule, dot. wypłaty i spłaty kredytu oraz przeliczeń walutowych z nimi związanych musi liczyć się z dwoma rodzajami pozytywnego rozstrzygnięcia: unieważnienie umowy oraz odfrankowienie kredytu.

    Zyski

    Unieważnienie umowy pozostaje w zgodzie z zasadą prawną wyrażoną w uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 6/21).  W przypadku takiego rozstrzygnięcia, kredytobiorca może domagać się od banku zapłaty wszystkich uiszczonych rat z tytułu umowy kredytu. Z kolei kredytobiorcę obciąża jedynie obowiązek zwrotu jedynie kwoty faktycznie wypłaconego w PLN kredytu. Oznacza to, że kredytobiorca nie musi już dalej spłacać kredytu, jego nieruchomość zostaje uwolniona od hipoteki na rzecz banku oraz ostatecznie nie musi płacić odsetek od kredytu który został mu wypłacony.

    W temacie „odfrankowienia” umowy kredytu, należy zaznaczyć, że jest ono możliwe jedynie w stosunku do kredytów indeksowanych. Orzeczenie przez sąd odfrankowienia umowy oznacza, że wobec usunięcia z umowy abuzywnych postanowień, sąd uznał ją za możliwą do utrzymania jedynie jako kredyt złotowy, oprocentowany niższą stopą LIBOR (normalny kredyt złotowy w wysokości określonej w umowie, korzystający z oprocentowania stopą procentową WIBOR powiększoną o ewentualną marżę). Oznacza to zmniejszenie się salda zadłużenia oraz zwrotu nadpłaty w wysokości od kilku do kilkudziesięciu tysięcy PLN, lecz w przypadkach gdy nie spłacono jeszcze kredytu, także konieczność jego dalszej spłaty.

    Ryzyka

    Wśród ewentualnych zagrożeń dla kredytobiorców od lat niezmiennie wymienia się kwestię roszczenia banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału – de facto, o odsetki od kwoty udzielonego kredytu. Choć jest to stały element strategii propagandowej oraz procesowej banków, to nie znajduje on póki co uznania w orzecznictwie sądów powszechnych. Należy jednak zaznaczyć, że kwestia ta, jako jedna z ostatnich, nie została wyjaśniona precyzyjnie w orzecznictwie SN dot. kredytów waloryzowanych do waluty obcej, zwanych potocznie frankowymi. W Sądzie Najwyższym oczekuje zagadnienie prawne bezpośrednio dotyczące tej kwestii. Swoim zakresem obejmuje ją także potencjalna uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, niemniej jednak wydanie tej uchwały w obecnym stanie faktycznym nie wydaje się możliwe, a na pewno nie w najbliższej przyszłości.

    Z prawnego punktu widzenia, nie wydaje się możliwe uznanie by bankowi który zawarł niedozwolone, krzywdzące konsumenta postanowienia przysługiwało jakiekolwiek wynagrodzenie z tytułu umowy, której nieważność sam sprokurował. Potwierdza to orzecznictwo TSUE, w którym słusznie zauważa się penalny aspekt stwierdzenia abuzywności oraz słuszne interesy konsumentów, latami obciążanych dodatkowymi kosztami z tytułu umowy. Swoista kara dla przedsiębiorcy będzie mieć miejsce jedynie wtedy, gdy przez skutki sankcji abuzywności zostanie on  zniechęcony do wprowadzania takich postanowień w proponowanych przez siebie umowach i wzorcach na przyszłość. Osiągnięcie skutku odstraszającego, który miałby być efektem unieważnienia umowy, w wypadku uznania zasadności takich roszczeń mogłoby być w takiej sytuacji realnie zagrożone, a więc niezgodne z prawem unijnym.

    Na dzień dzisiejszy, na rynku można spotkać wiele ofert dot. prowadzenia spraw frankowych. Od tych zawierających niską opłatę wstępną za prowadzenie sprawy oraz wyższe tzw. success fee (w postaci określonej części zasądzonych od banku pieniędzy), po te nie przewidujące późniejszych opłat, lecz zawierające wysoką opłatę wstępną. Należy również pamiętać, że w przypadku przegrania sporu przed sądem, kredytobiorca może zostać obciążony przez sąd także kosztami zastępstwa procesowego pełnomocnika banku. Od dobrego wyboru kredytobiorcy zależą szanse  jego powodzenia w sporze z bankiem oraz kwota możliwa do odzyskania, tak by opłaty nie przekroczyły oczekiwanych korzyści.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Czym są klauzule abuzywne powodujące nieważność umowy kredytowej?

    Doniosłość jaką niesie za sobą kwestia abuzywności postanowień w umowach kredytów wyrażonych w walucie obcej jest niezaprzeczalna, m.in. z uwagi na rozmiar portfeli kredytowych, fakt zaangażowania znacznej części społeczeństwa oraz możliwe skutki nieważności takich umów. W okresie ich zawierania polskie przepisy krajowe nie regulowały wystarczająco koniecznych elementów umów kredytów waloryzowanych. Regulacje dotyczące obrotu konsumenckiego zawierało z kolei prawo unijne, np. Dyrektywa 93/13/WE z dnia 5.04.1993r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, będąca podstawą do wprowadzenia krajowych przepisów o postanowieniach niedozwolonych (abuzywnych).

    W orzecznictwie TSUE wielokrotnie wskazywano, iż głównym celem dyrektywy jest rozszerzenie funkcji chroniącej interes konsumenta, uznając go za słabszą stronę transakcji w porównaniu do profesjonalnego podmiotu – przedsiębiorcy. Co więcej, konsument dysponuje z założenia mniejszą wiedzą specjalistyczną i rozeznaniem, narażając się na pochopne związanie postanowieniami, które są dla niego wysoce niekorzystne. Stale rosnąca skala obrotu konsumenckiego wymusza stosowanie ustandaryzowanych wzorców umownych zwiększając ryzyko, że przedsiębiorca sformułuje jego postanowienia w sposób powodujący nierównomierny rozkład praw i obowiązków. Oparcie konstrukcji umowy na postanowieniach niedozwolonych może mu pozwolić, w skrajnych przypadkach, nawet zagwarantować faktyczną arbitralność dotyczącą jej wykonywania. Taki nierównomierny rozkład praw i obowiązków w umowach konsumenckich nie tylko w rażący sposób narusza interes konsumenta, ale wręcz wypacza standardy należytej staranności przy redakcji wzorca umownego. Dzięki prawnie zagwarantowanej ochronie konsumenckiej, klauzule abuzywne są bezskuteczne dla konsumenta – w świetle prawa nie są one wiążące od momentu zawarcia umowy. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy postanowienia określają główne świadczenia stron tj. cenę i/lub wynagrodzenie, ale tylko o tyle o ile warunki te sformułowano w umowie w sposób niebudzący wątpliwości. Warto podkreślić, że ocenie pod kątem abuzywności podlega treść postanowień umowy, a nie faktyczny sposób jej wykonywania.

    Zgodnie z normą stanowioną art. 3851 k.c., aby stwierdzić abuzywny charakter postanowienia, muszą zostać równocześnie spełnione następujące przesłanki:

    • umowa zawierana jest pomiędzy przedsiębiorcą, a konsumentem;

    a kwestionowane postanowienia:

    • nie zostały uzgodnione indywidualnie oraz
    • kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami,
    • rażąco naruszają interesy konsumenta,
    • nie określają głównych świadczeń stron (w tym ceny lub wynagrodzenia), chyba że postanowienia te nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny;

    Abuzywność klauzul waloryzacyjnych w umowach frankowych polega m.in. na tym, że uprawnienie Banku do ustalania kursów walut, będących podstawą wymiaru świadczeń konsumenta, nie doznaje literalnie żadnych ograniczeń ani nie odnosi się do żadnego obiektywnego i niezależnego miernika. Tak skonstruowane postanowienia sprawiają, że ustalenie zasadności wymiaru kwoty faktycznie wypłaconego kredytu lub wysokości udzielonego kredytu, a także późniejsze ustalanie zasadności wysokości naliczanych rat kapitałowo-odsetkowych w PLN jest dla konsumenta obiektywnie niemożliwe. Zgodnie m.in. z wyrokiem SN z 22.01.2016r.,  postanowienia pozostawiające bankowi swobodę w ustalaniu wysokości świadczeń stron, są oczywiście sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają interes kredytobiorcy, ponieważ nie zawierają jednoznacznie sformułowanej treści, co zapewnia pełną swobodę decyzyjną przedsiębiorcy w kwestii bezpośrednio dotyczącej wymiaru wzajemnych zobowiązań z tytułu umowy kredytu. Uregulowanie wadliwego mechanizmu waloryzacji wiąże się z automatycznym zastosowaniem go do przeliczania wysokości kredytu udzielanego i wypłacanego konsumentowi lub ustalenia salda jego zadłużenia, a także wysokości spłat rat kapitałowo-odsetkowych, kosztów wcześniejszej spłaty kredytu, przewalutowania, kosztów prowizji, dodatkowych ubezpieczeń, ustanowienia zabezpieczenia oraz innych związanych z uzyskaniem kredytu.

    Stwierdzenie abuzywności może prowadzić do ustalenia nieważności umowy kredytu wtedy i tylko wtedy, jeśli po usunięciu bezskutecznych postanowień nie może być ona wykonywana z uwagi na treść przepisów krajowych. Oznacza to, że nieważna będzie na pewno czynność sprzeczna z bezwzględnie obowiązującymi przepisami, mająca na celu ich obejście lub też niezgodna z zasadami współżycia społecznego czy przekraczająca granicę swobody umów. Należałoby przy tym rozważyć co najmniej dwie możliwości. Przy pierwszej istotnym jest założenie, że zakwestionowane klauzule określają główne świadczenia stron, wtedy to umowa jest bezwzględnie nieważna, gdyż nie pozwala na ustalenie treści istotnych praw i obowiązków stron. Można także przyjąć drugie stanowisko i twierdzić, że z uwagi na abuzywność postanowień, niekoniecznie określających główne świadczenia, pomiędzy stronami nie doszło do porozumienia w trakcie zawierania umowy – a więc bez kwestionowanych postanowień umowa nie zostałaby zawarta – co również może być przesłanką stwierdzenia nieważności. Najczęściej do takiego efektu prowadzi zakwestionowanie klauzul waloryzacyjnych oraz zmiennego oprocentowania.

    Postanowienia których usunięcie skutkować będzie jedynie częściową nieważnością umowy określają m.in.: odsetki karne, wysokość prowizji, wcześniejszą spłatę i przewalutowanie kredytu, zawarcie umowy ubezpieczenia i wysokość składki oraz inne opłaty z tytułu umowy. Najczęściej powodem abuzywności jest powiązanie z tą samą abuzywną klauzulą waloryzacyjną, która daje nieskrępowaną swobodę określenia wysokości świadczeń głównych przez kredytodawcę. Należy jednak zaznaczyć, że również sformułowane w jakikolwiek inny sposób postanowienia powodujące znaczną i nieuzasadnioną asymetrię kontraktową, np. w postaci nieuzasadnionych i arbitralnie określanych opłat, a niezwiązane bezpośrednio z głównymi świadczeniami stron, mogą zostać uznane za niedozwolone. Skutkiem orzeczenia bezskuteczności wymienionych jest zazwyczaj możliwość ubiegania się przez kredytobiorcę o zwrot nadpłaconych kwot lub bezpodstawnie spełnionych świadczeń.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • TEORIA DWÓCH KONDYKCJI ZASADĄ PRAWNĄ PRZY ROZLICZENIACH W SPRAWACH FRANKOWYCH

    W piątek, 7 maja 2021 r., Izba Cywilna Sądu Najwyższego podjęła ważną uchwałę w sprawie rozliczeń, pomiędzy Bankami a ich klientami, w przypadku stwierdzenia nieważności umowy na skutek zawarcia w niej niedozwolonych klauzul abuzywnych (sygn. III CZP 6/21). Siedmioosobowy skład sędziowski obradował rozpatrując wniosek Rzecznika Finansowego prof. Mariusza Goleckiego. Warto na wstępie zaznaczyć, że opisywanej uchwale Sąd Najwyższy postanowił nadać moc zasady prawnej.

    Rzecznik Finansowy przedstawił dwa zagadnienia prawne, pytając:

    • „Czy w przypadku stwierdzenia przez sąd nieważności umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego w walucie obcej lub
      b) uznania za niedozwolone postanowień umownych przewidujących indeksację kredytu do waluty obcej, gdzie po usunięciu z niej postanowień niedozwolonych umowa kredytu nie może być dalej wykonywana, stronom umowy przyslugują roszczenia, o których mowa w przepisie art. 410 § 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c.?”,
      a także

    W przypadku odpowiedzi pozytywnej na powyższe pytanie:

    • „Czy świadczenia nienależne stron powstają w wyniku:
      a) odpadnięcia podstawy prawnej (conditio causa finita), czy też
      b) nieważności czynności prawnej zobowiązującej do świadczenia (conditio sine causa)?”

    Pierwsze pytanie było w zasadzie postulatem do Sądu Najwyższego, by tenże jednoznacznie określił zasady, według których strony mają rozliczyć roszczenia w przypadku uznania umowy kredytowej za nieważną. Sprowadzało się to do wyboru pomiędzy omawianymi już na blogu: teorią dwóch kondykcji a teorią salda.

    ​Zgodnie z wcześniejszymi orzeczeniami SN orzekł w myśl teorii dwóch niezależnych i nienależnie spełnionych świadczeń – odpowiednio kredytobiorcy o kwotę dokonanych spłat oraz banku o kwotę wypłaconego kredytu. Wskazał przy tym, że: Niedozwolone postanowienie umowne (art. 3851 § 1 k.c.) jest od początku, z mocy samego prawa, dotknięte bezskutecznością na korzyść konsumenta, natomiast jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c.). Oznacza to, że w razie uznania umowy za nieważną, kredytobiorca ma prawo domagać się od banku zwrotu w całości spełnionych świadczeń, nawet w sytuacji, gdy nie spłacił jeszcze kredytu. Jednocześnie Bankowi przysługuje roszczenie w wysokości wypłaconego kredytu.

    Pytanie drugie dotyczyło momentu powstania wzajemnych roszczeń, od którego to momentu liczyłby się okres ich przedawnienia. Do tej pory dominował pogląd, iż Kredytobiorca może domagać się zwrotu rat zapłaconych do 10 lat od wniesienia pozwu. Niejasnym pozostawała kwestia przedawnienia się roszczenia banku – które teoretycznie powstawało w momencie spełnienia świadczenia przez bank – a więc w momencie wypłaty kredytu.

    Sąd Najwyższy w składzie orzekającym nie wspomniał nic w kwestii ewentualnego roszczenia banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału (de facto odsetki), jednocześnie nie przekreślając ich podstaw. Odpowiadając na drugie pytanie przeformułował je i wskazał, że: Kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna. Za moment ten w uzasadnieniu ustnym uznano chwilę w której poinformowany odpowiednio konsument wyraził świadomie nie wyraził zgody na abuzywne postanowienia lub sprzeciwił się skorzystaniu z ochrony przed nieważnością umowy – a więc od daty terminu wskazanego w wezwaniu do zapłaty lub daty złożenia pozwu. Pozwala to Kredytobiorcom domagać się wszystkich spłaconych rat od Banku, a nie tylko tych z ostatnich 10 lat. Zaznaczyć należy, że zdaniem SN odpowiednio poinformowany i świadomy konsument może również udzielić następczo świadomej i wolnej zgody na to postanowienie [przyp. klauzule niedozwoloną] i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną. Oznaczałoby to pełną walidację umowy kredytowej – zaakceptowanie jej kształtu i dotychczasowego sposobu wykonywania. Można to podsumować ten sposób, że Sąd Najwyższy próbował wydać salomonowe rozstrzygnięcie, bo z jednej strony przyznał rację konsumentom w sprawie rozliczeń stron,
    a z drugiej jak się zdaje przesunął rozpoczęcie biegu przedawnienia, nie tylko dla konsumenta. Niemniej treść orzeczenia oznacza, że dał bankom argument za tym by pozywać kredytobiorców o zwrot udostępnionych środków. Warto jednak zauważyć, że w związku z 3-letnim terminem przedawnienia stosowanym wobec Banku, w niektórych sprawach w których spór toczy się dłużej, a w których to sprawach Bank do dziś nie wystosował roszczenia o zwrot kwoty udostępnionego kredytu, takie roszczenie może w związku z powyższa uchwałą zostać uznane za przedawnione.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Odszkodowanie za bezumowne korzystanie z rzeczy

    Od kogo i w jakim zakresie należy dochodzić zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z rzeczy?

    STAN FAKTYCZNY

    W dniu 19 kwietnia 2017 r. zapadła uchwała Sądu Najwyższego podjęta
    w powiększonym składzie tj. siedmiu sędziów (sygn. akt: III CZP 84/16), w której przyjęto, że korzystanie z nieruchomości przez posiadacza samoistnego, który oddał rzecz do używania najemcy, polega wyłącznie na pobieraniu pożytków cywilnych
    (art. 224 i 225 k.c.).

    Z uwagi na brak regulacji ustawowych, Sąd Najwyższy zaakcentował w uzasadnieniu niekorzystne skutki nieuchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej. Brak przepisów w tej materii zmusza bowiem do dokonywania oceny sytuacji prawnej osób dotkniętych powojennymi aktami nacjonalizacyjnymi, jedynie przy uwzględnieniu obowiązującego prawa i w granicach jego reguł. Zatem Sąd Najwyższy nie mógł kierować się względami natury celowościowej, zasadami słuszności czy potocznie rozumianej sprawiedliwości, pomimo że komentowana sprawa, zdaniem wielu, tego właśnie wymaga.

    Spór dotyczył roszczenia o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości, z którym właściciele pozbawieni prawa własności nieruchomości niezgodnie z postanowieniami dekretu o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy z dnia 26 października 1945 roku (przyp. „Dekretu Bieruta”) wystąpili wobec pozwanego miasta stołecznego Warszawy, które z kolei wcześniej oddało tę nieruchomość w posiadanie zależne (w najem lokatorom komunalnym) i czerpało pożytki z czynszu. W takiej sytuacji byli właściciele, którzy odzyskali swoją własność częstokroć kierują żądania o zapłatę za bezumowne korzystanie z nieruchomości warszawskich, za okres do 10 lat wstecz. Problematycznym okazało się zagadnienie czy zobowiązanym do zapłaty w takich sprawach powinno być m. st. Warszawa (ew. Skarb Państwa w jego imieniu), czy może inne osoby, które rzeczywiście, faktycznie, korzystają z cudzej własności – a więc przede wszystkim lokatorzy komunalni.

    STAN PRAWNY

    Dokonując analizy tego zagadnienia należy pamiętać, iż zgodnie z art. 336 k.c., posiadaczem samoistnym rzeczy (w tym wypadku nieruchomości) jest ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel. Posiadaczem zależnym jest natomiast osoba, która faktycznie włada cudzą rzeczą jak użytkownik, najemca, dzierżawca, zastawnik itp., niemniej jest podporządkowana właścicielowi lub posiadaczowi samoistnemu na podstawie stosunku prawnego (najczęściej umowy) uprawniającego go do władania rzeczą. Posiadacz samoistny nie traci posiadania przez oddanie rzeczy drugiemu
    w posiadanie zależne (art. 337 k.c.), a ponadto domniemywa się, że posiadanie jest zgodne z prawem (art. 341 k.c.).

    Warto przypomnieć w tym miejscu treść innej uchwały Sądu Najwyższego podjętej w powiększonym składzie 7 sędziów dnia 19 marca 2013r. (sygn. akt: III CZP 88/12): „Współwłaściciel może domagać się od pozostałych współwłaścicieli, korzystających z rzeczy wspólnej z naruszeniem art. 206 k.c. w sposób wyłączający jego współposiadanie, wynagrodzenia za korzystanie z tej rzeczy na podstawie art. 224 § 2 k.c. lub art. 225 k.c.” W uzasadnieniu do wspomnianej uchwały Sąd Najwyższy odniósł się do odmiennego traktowania wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy oraz pożytków i innych dochodów z rzeczy, które wyodrębnił od prawa do używania rzeczy. Za element korzyści płynących dla właściciela na podstawie art. 207 k.c., rozłączny od wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy, uznał prawo pobierania pożytków z rzeczy.  Wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy wskazał natomiast jako element wynikający
    z korzyści polegającej na osobistym używaniu rzeczy, określony w art. 224 i 225 k.c.
     

    PRZEDAWNIENIE ROSZCZEŃ

    Wierzytelność o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z rzeczy, zgodnie z orzecznictwem sądowym, nie jest okresowa – przedawnia się odpowiednio z upływem 3 lat, gdy jest związana z prowadzeniem działalności gospodarczej i z upływem 10 lat w pozostałych przypadkach. Reguły te są w pewien sposób modyfikowane w przypadku lokali. Zgodnie bowiem z art. 18 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 roku o ochronie o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, osoby zajmujące lokal bez tytułu prawnego są obowiązane, aby do dnia opróżnienia lokalu co miesiąc uiszczały właścicielowi odszkodowanie. Ustawa nie uzależnia przy tym powstania zobowiązania do zapłaty odszkodowania od istnienia dobrej lub złej wiary. Istotne jest jedynie zajmowanie lokalu bez ważnego tytułu prawnego. Jest to świadczenie okresowe – roszczenie
    o zapłatę przedawnia się za każdym razem z upływem 3 lat.

    WNIOSKI

    Sąd Najwyższy uznał, że pozwanym w sprawie o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z takiej nieruchomości nie może być posiadacz samoistny (miasto stołeczne Warszawa), skoro faktycznie zajmowali ją lokatorzy. Jednocześnie z uchwały wynika, iż miasto może zostać pozwane z tytułu zwrotu pobranych pożytków cywilnych (art. 225 § 2 k.c.)

    Sąd Najwyższy nie przesądził o tym, czy posiadacz zależny (np. najemca, lokator) jest zobowiązany względem właściciela do zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z rzeczy. Wręcz przeciwnie – gdyż w uzasadnieniu wyraźnie odciął się od jakiegokolwiek automatyzmu w tym zakresie wskazując, iż wymagałoby to każdorazowego rozważenia spełnienia przesłanek tego obowiązku z art. 224 § 2 i art. 225 w związku z art. 230 k.c., a w szczególności stwierdzenia posiadania lokalu w złej wierze, jeżeli wynagrodzenie za korzystanie miałoby objąć okres wykraczający poza chwilę, w której posiadacz zależny dowiedział się o wytoczeniu przeciwko niemu przez właściciela powództwa o wydanie lokalu.

    Nie sposób nie zadać sobie pytania o to, jak w takim razie winny wyglądać wzajemne roszczenia i rozliczenia w podobnych sytuacjach? Uchwała takiej odpowiedzi nie zawiera, niemniej da się przedstawić trzy potencjalne scenariusze mogące nastąpić w aktualnym stanie prawnym (brak ustawy reprywatyzacyjnej).

    W stanie faktycznym analizowanej sprawy, czynsze te płacili lokatorzy miastu stołecznemu Warszawie. Uzasadnionym wydaje się wniosek, że skoro to nie miasto było właścicielem budynku, to były to świadczenia nienależne w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. zatem stanowiły dla miasta bezpodstawne wzbogacenie. Kwestią nierozstrzygniętą pozostaje, czy miasto stołeczne Warszawa może być zobowiązane do ich zwrotu, czy nie zużyło uzyskanych czynszów w taki sposób, że przestało być wzbogacone oraz czy w ogóle powinno było liczyć się z obowiązkiem takiego zwrotu (art. 409 k.c.).

    Otwarta pozostaje również kwestia oceny prawnej kumulacji roszczeń po stronie właściciela (o zwrot pożytków cywilnych od miasta oraz wynagrodzenie za bezumowne korzystanie od lokatorów). Z jednej strony jest on uprawniony do żądania od posiadacza samoistnego (miasta stołecznego Warszawy) zwrotu uzyskanych pożytków (czynszów) na podstawie art. 224 i nast. Kc i to nawet tych, które miasto już zużyło, a z drugiej – do otrzymania od osoby faktycznie zajmującej nieruchomość (posiadacza zależnego) wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości bądź w przypadku lokalu – odszkodowania.

    Można także dopuścić taką interpretację, w której posiadacz samoistny (miasto stołeczne Warszawa) w takiej sytuacji jest zobowiązany równocześnie do zwrotu pobranych pożytków (czynszów) właścicielowi, jak również do zwrotu tych samych czynszów lokatorom, od których je bezpodstawnie pobierał. Należy jednak zaznaczyć, iż ten ostatni wariant został poddany krytyce w uzasadnieniu omawianej uchwały, gdzie Sąd Najwyższy w ostatnich słowach wskazywał, że sprawa wymaga uwzględnienia wzajemnych relacji między roszczeniem o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy a roszczeniem o zwrot pożytków lub ich wartości i dokonania oceny, czy ewentualnie próba realizacji obu tych roszczeń nie wykraczałaby poza ramy celu przypisanego im przez ustawodawcę.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Źródło szkody a rodzaj decyzji administracyjnej

    Jeśli ostateczna decyzja została wydaną przed dniem 1.9.2004 r., zaś jej nieważność lub wydanie z naruszeniem art. 156 § 1 k.p.a. stwierdzono po tym dniu, to do roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej na skutek wydania tej decyzji należy stosować art. 160 § 1, 2, 3 i 6 k.p.a. (Uchwała Pełnego Składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 31.3.2011 r., III CZP 112/10).

    Generalnie przyjmuje się, iż odpowiedzialność odszkodowawczą za szkodę, jakiej źródłem jest wadliwa decyzja administracyjna można wiązać zarówno z faktem wydania decyzji konstytutywnej, tworzącej najczęściej nowy stan prawny, którego skutkiem jest odjęcie przysługującego poszkodowanemu prawa (np. decyzja o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego), jak i z faktem wydania decyzji deklaratywnej (np. decyzja komunalizacyjna).

    Jak czytamy w uzasadnieniu Sądu Apelacyjnego w Łodzi Wydział I Cywilny z dnia 15 lipca 2015 r., sygn. akt I ACa 91/15): „W tym drugim przypadku decyzja deklaratywna stanowi w istocie potwierdzenie skutków prawnych (stanu prawnego czy sfery prawnej), utworzonych ustawą bądź orzeczeniem sądowym o charakterze konstytutywnym lub wcześniej wydanego konstytutywnego aktu administracyjnego. Taka decyzja nie tworzy więc nowego stanu prawnego, lecz istniejącym już stanom prawnym nadaje określony kształt prawny, wywołując w tym zakresie skutki ex tunc. Pomimo że ze swojej istoty doprowadzić ma ona do stabilizacji sfery prawnej utworzonej przepisami ustawy, treścią orzeczenia sądowego czy też konstytutywnego aktu administracyjnego, to może zdarzyć się, że jest ona źródłem szkody wówczas, gdy w swojej treści stwierdza istnienie węższej sfery prawnej, aniżeli przysługująca danemu podmiotowi. Szkodę zaistniałą w dacie wykonania decyzji, stanowi wówczas różnica pomiędzy przysługującą poszkodowanemu rzeczywistą sferą prawną a stwierdzoną w treści decyzji deklaratywnej, gdyż to właśnie wówczas błędnie określona zostaje stabilizowana decyzją sfera prawna. Pomiędzy szkodą w tym rozumieniu, a wydaniem decyzji, istnieje też wówczas normalny związek przyczynowy, albowiem gdyby nie było wadliwej decyzji deklaratywnej, to szkoda nie powstałaby”.

    Z powyższego wynika jednoznaczny wniosek, iż jeśli wadliwa decyzja komunalizacyjna (która została uznana za wydaną z naruszeniem prawa z uwagi na nieodwracalne skutki prawne) nie była poprzedzona innym aktem pozbawiającym poszkodowanego lub jego następcę prawnego własności nieruchomości (np. decyzją o ustanowieniu użytkowania wieczystego, decyzją o odmowie przyznania prawa własności czasowej, decyzji uchylającej decyzji o niepodpadaniu pod reformę rolną lub postanowieniem stwierdzającym nabycie przez Skarb Państwa nieruchomości przez przemilczenie) to taka niezgodna z prawem decyzja komunalizacyjna może stanowić źródło szkody gdyż jej wydanie pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym ze szkodą w postaci braku możliwości zaspokojenia roszczenia o zwrot nieruchomości.  

    r.pr. D. Śmiłek

  • Obrót nieruchomościami warszawskimi a prawo pierwokupu Gminy

    Właściciel „niezabudowanej nieruchomości warszawskiej” który uzyskał użytkowanie wieczyste na podstawie art. 7 Dekretu i wystąpił z żądaniem przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości, uzyskując prawo użytkowania wieczystego albo udział w tym prawie po dniu 13 października 2005 r. rozporządzając prawem własności takiej nieruchomości musi liczyć się z ograniczeniami wynikającymi z ustawy o gospodarce nieruchomościami.

    Na podstawie bowiem ustawy o gospodarce nieruchomościami (art. 109 ust. 1 pkt 1) Gminie przysługuje ustawowe prawo pierwokupu w przypadku sprzedaży niezabudowanej nieruchomości nabytej uprzednio przez sprzedawcę od Skarbu Państwa albo jednostek samorządu terytorialnego.

    Powyższe stanowisko zostało wyraźnie potwierdzone w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 06 marca 2015 r. (sygn. akt 111/14) gdzie wywiedziono, iż „Gminie przysługuje prawo pierwokupu na podstawie art. 109 ust. 1 punkt 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (tekst jedn. Dz.U. z 2014 r. poz. 518 ze zm.) w przypadku sprzedaży niezabudowanej nieruchomości nabytej w drodze decyzji o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego przyznanego na podstawie art. 7 ust. 1, 2, 3 dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy (Dz.U. z 1945 r. Nr 50, poz. 279 ze zm.), w prawo własności nieruchomości.”

    r.pr. Dariusz Śmiłek