• Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie obowiązków ubezpieczeniowych wspólników spółek z o.o. – analiza uchwały III UZP 8/23

    W dniu 21 lutego 2024 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę dotyczącą problematyki ubezpieczeń społecznych wspólników spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Orzeczenie to odpowiada na pytanie, czy wspólnik dwuosobowej spółki z o.o., który posiada 99% udziałów zapewniających mu decydujący wpływ na treść uchwał zgromadzenia wspólników, podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym. Sąd Najwyższy, analizując art. 6 ust. 1 pkt 5 w związku z art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, orzekł, że wspólnik taki nie podlega ubezpieczeniom społecznym na wskazanej podstawie prawnej. Orzeczenie to wyjaśnia, iż zakres obowiązkowych ubezpieczeń społecznych dotyczy jedynie wspólnika jednoosobowej spółki z o.o. Sąd podkreślił, że kluczowe jest ścisłe unormowanie tytułów podlegania ubezpieczeniom społecznym oraz niemożność kreowania dodatkowych tytułów podlegania, które nie są określone w ustawie. Orzeczenie to ma znaczące implikacje dla praktyki gospodarczej, podkreślając, iż decyzja o strukturze właścicielskiej spółki może mieć bezpośredni wpływ na obowiązki ubezpieczeniowe jej wspólników.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Konsekwencje podatkowe nieistniejącej uchwały wspólników o podziale zysku i wypłacie dywidendy

    Niedawny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (z 4.04.2023 r., II FSK 1481/22) dotyczył kwestii skutków podatkowych związanych uznaniem uchwały wspólników spółki z o.o. o podziale zysku i wypłacie dywidendy za nieistniejącą, wobec nieważnej umowy zbycia udziałów.

    W przypadku tej konkretnej sprawy, umowa zbycia udziałów była nieważna z uwagi na brak wymaganego zezwolenia ministra właściwego do spraw wewnętrznych z uwagi na fakt, iż spółka była użytkownikiem wieczystym nieruchomości a nabywający udziały miał status cudzoziemca. W tym przypadku uchwała zgromadzenia wspólników o podziale zysku i wypłacie dywidendy, została uznana  za nieistniejącą gdyż podjęta przez wspólników, którzy (wobec nieważnej umowy nabycia udziałów) nie posiadali takiego statusu.

    W rezultacie, te czynności prawne nie generowały przychodu, a spółka nie miała obowiązku pobierania zryczałtowanego podatku. NSA podkreślił, iż zgodnie z przepisami ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych, przepisów dotyczących opodatkowania przychodów z dywidendy nie stosuje się do przychodów wynikających z czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy.

    To orzeczenie podkreśla znaczenie prawidłowego przestrzegania procedur prawnych w transakcjach korporacyjnych oraz ważki wpływ takich działań na zobowiązania podatkowe spółki.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Czy TSUE i SN wytrąci bankom z rąk ostatnie argumenty?

    W ostatnim czasie sądy powszechne masowo uwzględniają powództwa konsumentów kwestionujących ważność denominowanych i indeksowanych do waluty obcej, a w konsekwencji najczęściej orzekają zgodnie z teorią dwóch kondykcji o zwrocie całości świadczeń spełnionych przez kredytobiorców
    w ciągu całej umowy. Zmusza to banki do podejmowania działań mających na celu ratowanie swojej sytuacji procesowej oraz odstraszenie kredytobiorców od dalszego składania pozwów.

    Banki najczęściej nie zgłaszają swojego roszczenia w trakcie procesu, ponieważ musiałyby jednocześnie przyznać wprost, że umowa kredytu jest nieważna. Dlatego rzucają Frankowiczom pod nogi kłody takie jak zarzut zatrzymania lub straszą ich wyimaginowanymi i nieznanymi polskiemu prawu roszczeniami o tzw. „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału”.

    Dla uwiarygodnienia gróźb banki złożyły pierwsze pozwy o zapłatę, jednak już zaczęły zapadać w tych sprawach korzystne dla kredytobiorców orzeczenia. Przykładem może być wyrok SO w Szczecinie z dnia 24 listopada 2021r.
    (sygn. I C 843/21), który uznał, że wynagrodzenie nie należy się, ponieważ w przeciwnym razie doszłoby do sytuacji, w której bankowi opłacałoby się zawierać umowy niezgodne z prawem, bo zawsze by zarabiał. Do tożsamych wniosków doszedł SO w Krakowie z 22 sierpnia 2022r. (sygn. IC 1386/22), który dodatkowo wskazał, że wynagrodzenie za korzystanie z kapitału nie jest znane polskiemu prawu, a regulacje unijne nie tylko chronią konsumenta, ale też mają charakter represyjno-sankcyjny dla banku stosującego abuzywne klauzule.

    Ostateczne rozwiązanie tej kwestii, w mojej opinii pozytywne dla Frankowiczów, powinno nastąpić 12 października 2022r., gdy TSUE rozstrzygnie w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne w sprawie C-520/21, wystosowane przez Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w sierpniu 2021r. W uproszczeniu SR zapytał czy w przypadku unieważnienia umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego strony umowy oprócz zwrotu świadczeń spełnionych w jej wykonaniu (bank – kapitału kredytu, konsument – rat, opłat, prowizji i składek ubezpieczeniowych) oraz odsetek ustawowych za opóźnienie od chwili wezwania do zapłaty, mogą domagać się także jakichkolwiek innych świadczeń, w tym należności takich jak: wynagrodzenia, odszkodowania, zwrotu kosztów lub waloryzacji świadczenia.

    Podobnie sytuacja ma się z anonsowanym wcześniej prawem zatrzymania, na które w trakcie procesu powołują się pełnomocnicy banku. Podnosząc zarzut zatrzymania bank domaga się, by sąd w razie stwierdzenia nieważności umowy pozwolił mu wstrzymać się ze zwrotem świadczeń na rzecz kredytobiorcy, aż do momentu aż nie zaofiaruje on zwrotu kwoty wypłaconego kredytu albo nie zabezpieczy roszczenia o jego zwrot. Takie postawienie sprawy oznaczałoby w praktyce, że kredytobiorca który nie spłacił jeszcze równowartości kwoty wypłaconego kredytu musiałby cofnąć swoje powództwo lub zwrócić bankowi koszty procesu.

    W mojej opinii stanowi to oczywisty przykład nadużycia prawa podmiotowego co może, lecz nie musi uwzględnić sąd. Niemniej należy zaznaczyć, że tak naprawdę bank nie ma prawa powoływać się na prawo zatrzymania, gdyż zgodnie z brzmieniem art. 496 k.c., dotyczy ono jedynie umów wzajemnych. Niestety w polskim orzecznictwie nie wyjaśniono dotychczas czy umowę kredytu należy traktować jako umowę wzajemną czy też nie. Ponadto większość kredytów frankowych jest zabezpieczonych hipoteką na nieruchomości, co samo przez się zabezpiecza roszczenie banku o zwrot wypłaconego kredytu. O ile w pełni zrozumiałe jest, że argumenty te nie trafiają do pełnomocników banków, o tyle zdarzają się bardziej zastanawiające przypadki, gdy tych podstawowych zdawałoby się kwestii nie zauważają sędziowie.

    Dlatego należy cieszyć się, że dylemat dotyczący prawa zatrzymania znajdzie swoje rozwiązanie w Sądzie Najwyższym. Należy zaznaczyć, że sprawa ta została skierowana do Sądu Najwyższego już 16 grudnia 2021r., kiedy to wpłynęło zagadnienie prawne (sygn. III CZP 85/21, docelowo sygn. III CZP 89/22) wystosowane przez SA w Gdańsku postanowieniem z 6 grudnia 2021r. (sygn. I ACa 488/21). SA pyta w nim wprost czy umowa kredytu ma charakter umowy wzajemnej w świetle art. 497 w zw. z art. 496 k.c., a jeśli tak, to czy skuteczny będzie zarzut zatrzymania?

    Z podobnym pytaniem wystąpił Rzecznik Finansowy w sprawie
    o sygn. III CZP 126/22, która wpłynęła do SN dnia 7 lipca 2022r. Jednak w jego przypadku sprawę rozpatrzy poszerzony 7 osobowy skład Sądu Najwyższego, co pozwoli na nadanie uchwale statusu zasady prawnej.

    W samym wniosku przedstawił on oba stanowiska wyrażane w piśmiennictwie i co do charakteru prawnego umowy kredytu jako:

    – umowy wzajemnej oraz

    – umowy dwustronnie zobowiązującej ale nie wzajemnej.

    RF stanął na tym drugim – korzystnym dla kredytobiorców – stanowisku, podpierając się licznymi przykładami z orzecznictwa, gdzie sądy wskazywały, że umowa kredytu nie spełnia kryteriów wyrażonych w art. 487 § 2 oraz brak jest ekwiwalentności i różnorodności świadczeń, co wywodzone jest z definicji umowy kredytu.

    Należy z zapartym tchem oczekiwać rozstrzygnięć w tych sprawach, ponieważ ewentualne pozytywne odpowiedzi najprawdopodobniej sprawią, że przyspieszy tempo orzekania w już toczących się sprawach tzw. kredytów frankowych. W takiej sytuacji można się również spodziewać fali nowych powództw wytoczonych przez dotychczas nieprzekonanych do sądowej batalii kredytobiorców.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Sąd Najwyższy stwierdza sprzeczność umów frankowych z naturą stosunku prawnego

    Dnia 28 kwietnia 2022r. Sąd Najwyższy wydał kolejną korzystną dla Frankowiczów uchwałę w sprawie o sygn. akt III CZP 40/22. Zagadnienie prawne przedstawione przez SA w Warszawie dotyczyło prawie każdej umowy kredytu indeksowanego, choć jego rozstrzygnięcie okazało się szczególnie istotne dla tych kredytobiorców, którzy z różnych przyczyn nie mogą być zakwalifikowani jako konsumenci.

    Sąd Apelacyjny powziął wątpliwość czy zgodne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej są zapisy umowy i stanowiącego jej część regulaminu, w których kredytodawca jest upoważniony do jednostronnego określenia kursu waluty (bez odniesienia do obiektywnych i weryfikowalnych kryteriów), która została wskazana, jako właściwa do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości poszczególnych rat kredytu i ich zaliczenia na poczet zobowiązania kredytowego? Oznacza to, że nie rozważał on nieważności umowy na podstawie zawarcia w niej abuzywnych postanowień, lecz normy prawnej stanowionej przez klauzulę generalną zawartą w art. 3531 k.c. Znajduje ona zastosowanie, m.in. w sytuacjach gdy treść postanowienia umownego wypacza funkcje danego typu umowy (sprzeczność z naturą stosunku prawnego), jest sprzeczna z ustawą lub zasadami współżycia społecznego.

    Na pierwszej z wymienionych podstaw oparł się Sąd Najwyższy stwierdzając w uchwale, że: sprzeczne z naturą stosunku prawnego kredytu indeksowanego do waluty obcej są postanowienia, w których kredytodawca jest upoważniony do jednostronnego oznaczenia kursu waluty właściwej do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości rat kredytu, jeżeli z treści stosunku prawnego nie wynikają obiektywne i weryfikowalne kryteria oznaczenia tego kursu. Postanowienia takie, jeśli spełniają kryteria uznania ich za niedozwolone postanowienia umowne, nie są nieważne, lecz nie wiążą konsumenta w rozumieniu art. 3851 k.c.

    O ile pierwsza część uchwały wydaje się oczywista, o tyle ostatnim zdaniem SN otworzył furtkę do stwierdzania nieważności umów zawieranych przez nie-konsumentów, na podstawie omawianego wcześniej art. 3531 k.c. Ponadto SN wyraźnie potwierdził, iż każda umowa kredytu waloryzowanego, w której bank może arbitralnie ustalać kurs, jest sprzeczna z naturą tego stosunku prawnego. Prowadzi to do oczywistego wniosku, że aby uznać umowę kredytu indeksowanego/denominowanego za ważną musi ona zawierać obiektywne, weryfikowalne i przejrzyście przedstawione zasady ustalania kursu waluty.

    Nowa uchwała jeszcze bardziej zmniejsza, małe już przecież ryzyko porażki w sporze z bankiem. Kredytobiorca w razie odmowy udzielenia mu ochrony należnej konsumentowi, może teraz skutecznie powoływać się na nieoczywiste dotychczas dla wszystkich składów orzeczniczych ogólne zasady prawa zobowiązań. Należy przy tym zaznaczyć, że Frankowicze będący nie-konsumentami powinni śpieszyć się z wnoszeniem pozwów, gdyż w ich przypadku termin przedawnienia roszczeń wynosi jedynie trzy lata. Istnieje szansa, że w praktyce orzeczniczej za początek biegu tego terminu może zostać uznany dzień wydania omawianej uchwały.

    W kontekście prawnym istotne jest również wskazanie przez SN, iż wyrażony pogląd stanowi kontynuację linii orzeczniczej utrwalonej na kanwie Uchwały 7osobowego składu Sądu Najwyższego z 22 maja 1991 roku, sygn. III CZP 15/91, gdzie wskazano że: za sprzeczne z naturą umowy gospodarczej należy uznać pozostawienie w ręku jednej tylko strony możliwości dowolnej zmiany jej warunków.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Czy uchwała w sprawie terminu przedawnienia roszczeń z polisolokat wpłynie na sytuację Frankowiczów?

    Sąd Najwyższy podjął 13 stycznia 2022r. uchwałę w sprawie umów ubezpieczenia z funduszem kapitałowym, nazywanych potocznie polisolokatami (UFK). Pytanie prawne dotyczyło początku biegu terminu przedawnienia roszczeń konsumentów żądających zwrotu nienależnie pobranych – w wyniku zawarcia w umowach abuzywnych postanowień – opłat likwidacyjnych, dystrybucyjnych etc. Pogląd wyrażony przez trzyosobowy skład orzekający może stanowić polemikę do poglądu przemyconego w  uzasadnieniu do Uchwały w sprawie o sygn. III CZP 6/21 – ustanawiającej zasadę prawną istotną w sprawach tzw. kredytów frankowych.

    W sprawie ubezpieczeniowej SN uchwalił, że termin przedawnienia roszczeń konsumenta, opartych o zarzut abuzywności, nie może rozpocząć się wcześniej, aniżeli konsument dowiedział się lub, rozsądnie rzecz ujmując, powinien dowiedzieć się o niedozwolonym charakterze postanowienia.

    Wynika to z orzecznictwa TSUE w którym powszechnie wyraża się zdanie, że termin przedawnienia może być słuszny tylko wtedy, gdy konsument miał możliwość poznania swoich praw przed rozpoczęciem biegu lub upływem tego terminu. Za początek biegu terminu przedawnienia można uznać np. w momencie złożenia reklamacji, wezwania ubezpieczyciela do zwrotu nienależnie pobranych składek lub złożenia pozwu. 

    Jednak określony w ten sposób początek biegu terminu przedawnienia wyraźnie  wyklucza jego uzależnienie od formalnego pouczenia konsumenta o przysługujących mu roszczeniach – a w szczególności przez określony podmiot, np. sąd. Póki co nie opublikowano uzasadnienia omawianej uchwały, jednak należy zaznaczyć, że w szerszym kontekście wyraża ona pogląd przeciwny do zawartego w uzasadnieniu uchwały III CZP 6/21.  Co do zasady uchwały SN wiążą sądy powszechne w zakresie sentencji – ich literalnej treści. Moc wiążąca nie obejmuje jednak treści uzasadnienia.  W tym miejscu należy wspomnieć, że w uchwale III CZP 6/21 w treści uzasadnienia wyrażono pogląd, że  tylko sąd może prawidłowo pouczyć konsumenta o skutkach nieważności umowy, a termin przedawnienia rozpoczyna bieg dopiero od momentu pouczenia przez sąd i oświadczenia konsumenta złożonego wskutek pouczenia przez sąd.  

    Należy mieć nadzieje, że ubezpieczeniowa uchwała o sygn. III CZP 61/22 wpłynie na sądy powszechne w ten sposób, że zaprzestaną one niepokojącej praktyki “zabierania” konsumentom odsetek w sprawach frankowych. Praktyka ta polega na przyjęciu poglądu z uzasadnienia przywoływanej wcześniej uchwały frankowej, co powoduje, że roszczenie konsumenta staje się wymagalne dopiero z chwilą złożenia oświadczenia, a po pouczeniu przez sąd. Dopiero w tym momencie bank popada w opóźnienie, co stanowi podstawę dla roszczenia odsetkowego konsumenta. Przy przyjęciu poglądu wyrażonego w uchwale ubezpieczeniowej należy stwierdzić, że skoro roszczenie zaczyna się przedawniać od momentu, w którym konsument dowiedział się o wadliwej klauzuli (umowie), to tym bardziej konsument może domagać się odsetek ustawowych za opóźnienie od chwili, w której zażądał od banku lub ubezpieczyciela zwrotu tych środków.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

    Will the resolution on the limitation period for claims under capital fund insurance (UFK) affect the situation of the borrowers in CHF?

    The Supreme Court decided on January 13, 2022 a resolution on insurance contracts with a capital fund, commonly known as insurance policies with capital fund (UFK). The legal question concerned the beginning of the limitation period for consumers’ claims demanding reimbursement of unduly collected – as a result of abusive provisions in contracts – liquidation fees, distribution fees, etc. The view expressed by the three-person bench may constitute a polemic to the view smuggled in the justification to the Resolution in the case no. III CZP 6/21 – establishing a legal principle relevant in the cases of the so-called “Swiss franc” loans.

    In the insurance case, the Supreme Court ruled that the limitation period for consumer’s claims based on the allegation of abusiveness may not start sooner than the consumer learned or, rationally speaking, should learn about the illegal nature of the provision.

    This is due to the case law of the CJEU in which it is commonly expressed that the limitation period may be appropriate only if the consumer had the opportunity to know his rights before the start of the course or the expiry of this period. The beginning of the limitation period can be considered, for example, at the time of filing a complaint, summoning the insurer to reimburse unduly collected premiums or filing a claim.

    However, the beginning of the limitation period determined in this way expressly excludes its dependence on the formal instruction of the consumer about his claims – in particular by a specific entity, e.g. a court. So far, the justification of the discussed resolution has not been published, however, it should be noted that in a broader context it expresses the opposite view to that contained in the justification of resolution III CZP 6/21. As a rule, the resolutions of the Supreme Court are binding on common courts in terms of the operative part – their literal content. The binding force, however, does not include the content of the justification. It should be mentioned here that in resolution III CZP 6/21 the statement of reasons expresses the view that only the court may properly instruct the consumer about the consequences of the invalidity of the contract, and the limitation period begins to run only from the moment of the instruction by the court and the consumer’s statement submitted as a result of the instruction by court.

    It is to be hoped that the insurance resolution with reference number III CZP 61/22 will affect common courts in such a way that they will stop the disturbing practice of „taking” interest from consumers in cases involving Swiss francs. This practice consists in adopting the view based on the justification of the aforementioned resolution in Swiss francs, which means that the consumer’s claim becomes payable only when the statement is submitted, and after being instructed by the court. Only at this point does the bank fall behind schedule, which is the basis for the consumer’s interest claim. When adopting the view expressed in the insurance resolution, it should be stated that since the claim begins to expire from the moment the consumer learns about the defective clause (contract), the more the consumer may demand statutory interest for delay from the moment he demanded from the bank or an insurer to reimburse these funds.

    Dariusz Śmiłek

    Legal advisor

  • Kary umowne bez końcowego terminu naliczania i maksymalnej wysokości? Ważne uchwały Sadu Najwyższego.

    Dnia 9 grudnia 2021r. Sąd Najwyższy podjął dwie uchwały w sprawach o sygn. III CZP 16/21 oraz III CZP 26/21 – w obu przypadkach dotyczyły one kar umownych. Poglądy wyrażone przez Sąd Najwyższy bez wątpienia będą miały wpływ na toczące się postępowania oraz praktykę dotyczącą zastrzeżonych już kar umownych w wiążących kontraktach, a szczególnie w umowach o roboty budowlane gdzie praktyka ta jest najczęstsza. 

    W sprawie o sygn. III CZP 16/21 sąd II instancji powziął wątpliwość, czy ważne jest zastrzeżenie kary umownej w postaci określonego procentu wynagrodzenia umownego za każdy dzień zwłoki bez jednoczesnego określenia końcowego terminu naliczenia kary umownej ani jej maksymalnej wysokości. Na to pytanie Sąd Najwyższy odpowiedział twierdząco wskazując na ważność takiego postanowienia.

    Jeszcze więcej odpowiedzi na pytania związane z karami umownymi daje treść uchwały podjętej w sprawie o sygn. III CZP 26/21. Sąd Najwyższy dokonując wykładni wskazał, że maksymalna wysokość kary umownej nie musi być wyrażona w kwocie pieniężnej, a wystarczy jedynie, że można ją oznaczyć na podstawie umowy i w świetle okoliczności sprawy. Ponadto wskazał, że możliwe jest zastrzeżenie kary umownej na wypadek niewykonania albo nienależytego  wykonania przez wierzyciela czynności, bez której świadczenie dłużnika w umowie o roboty budowlane nie może być spełnione – a więc kary umownej za zwłokę spowodowaną przez inwestora (tzw. wierzycielska kara umowna).

    Czy powyższe orzeczenia oznaczają, że kary umowne mogą stanowić de facto zobowiązanie wieczne, niekończące się? Wydaje się, że w świetle dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego oraz praktyki sądów powszechnych można temu spokojnie zaprzeczyć. Choć uzasadnienia powyższych uchwał dopiero ujrzą światło dzienne w przyszłości, to nie wydaje się by miały kwestionować dotychczas wyrażane w orzecznictwie i doktrynie poglądy o tym, iż kara umowna, podobnie jak odszkodowanie, którego jest surogatem, co do zasady nie może prowadzić do nieuzasadnionego wzbogacenia uprawnionego, np. gdy wysokość kary przewyższałaby wielkość świadczenia wynikającego z umowy. Ponadto, powszechnie spotyka się w sądownictwie z korzystaniem przez sędziów z uprawnienia zapewnionego art. 484 k.c., tzn.  do stosowania instytucji miarkowania kar umownych, które uzależnione jest od dwóch przesłanek: wykonania zobowiązania w znacznej części oraz rażącego wygórowania kary umownej. W tym instrumencie można zatem szukać możliwości redukcji niesłusznie naliczonej kary.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Komentarz do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 07.05.2021r. III CZP 6/21;

    Nie milkną echa uchwały – o statusie zasady prawnej – podjętej w dniu 7 maja 2021r. przez siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego. Sentencja uchwały wskazuje charakter prawny postanowień niedozwolonych oraz roszczeń wynikających ze stwierdzenia nieważności umowy kredytowej.
    W opublikowanym uzasadnieniu uchwały pojawiają się również inne, często kontrowersyjne tezy, które mogą mieć wpływ na dalsze losy dziesiątek tysięcy Frankowiczów. Niniejszy wpis zostanie poświęcony analizie uzasadnienia uchwały, gdyż ona sama została już skomentowana na blogu we wpisie z dnia 10 maja 2021r. (https://blog.kpdg.pl/2021/05/10/teoria-dwoch-kondykcji-zasada-prawna-przy-rozliczeniach-w-sprawach-frankowych/), do którego lektury zachęcam.

    Przed omówieniem szczegółów z uzasadnienia uchwały należy wskazać, że zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, uchwały Sądu Najwyższego mające moc zasady prawnej, przyjęte do stosowania do szerszej praktyki, wiążą tylko składy Sądu Najwyższego. Nie mogą one orzekać sprzecznie z taką zasadą prawną, chyba że nastąpi zmiana stanu prawnego lub też Sąd Najwyższy, w specjalnej przewidzianej do tego procedurze, odstąpi od danej zasady prawnej. Uchwały mające moc zasad prawnych wiążą wszystkie składy Sądu Najwyższego, niezależnie od ich rangi. Nie można jednak zapomnieć, że ich moc wiążąca ogranicza się jedynie do sentencji (treści) uchwały, a nie do motywów za nią stojących czy treści uzasadnienia.

    Nie oznacza to, że nie mają one wpływu na orzecznictwo sądów I i II instancji. Wręcz przeciwnie, szczególnie sądy apelacyjne zmuszone są do respektowania zasad prawnych, gdyż wiążą one Sąd Najwyższy rozpatrujący ewentualne kasacje od orzeczeń wydanych w II instancji. Biorąc pod uwagę powyższe spostrzeżenia można uznać, że uzasadnienie – na pierwszy rzut oka korzystnej dla kredytobiorców uchwały – może być źródłem wielu problemów w sprawach o unieważnienie kredytów denominowanych i indeksowanych.

    Uzasadniając uchwałę Sąd Najwyższy rozpoczął od analizy wymogów stawianych przez prawo unijne (dyrektywę 93/13) i wynikające z wyroków TSUE, które pogłębił o wnioski ze swojego dotychczasowego dorobku orzeczniczego.  Pozwala to na wypunktowanie niektórych niebudzących wątpliwości wniosków dotyczących sporów z bankami:

    • sąd krajowy ma obowiązek zbadania z urzędu, czy klauzula ma charakter abuzywny, poinformować strony sporu o abuzywności i wezwać je do ugodowego przedyskutowania tej okoliczności oraz co ważne wskazać stronom jej konsekwencje prawne;
    • bezskuteczność niedozwolonej klauzuli skutkuje przywróceniem sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, w jakiej znajdowałby się on w braku tej klauzuli, chyba że konsument następczo udzieli „świadomej, wyraźnej i wolnej zgody” na to postanowienie i w ten sposób jednostronnie przywróci mu skuteczność, co w przypadku braku zgody uzasadnia w szczególności prawo do zwrotu korzyści nienależnie uzyskanych przez przedsiębiorcę w oparciu o klauzulę abuzywną;
    • ustalenie czy usunięcie klauzuli abuzywnej prowadzi do upadku umowy (nieważności),  odbywa się na gruncie prawa krajowego z zastosowaniem obiektywnego podejścia;
    • sąd krajowy musi ocenić, czy ów upadek narażałby konsumenta na „szczególnie niekorzystne konsekwencje”, na moment „zaistnienia sporu”, z zastrzeżeniem że decydująca jest wola wyrażona przez konsumenta;
    • jedynie za jego zgodą konsumenta można zastąpić klauzulę abuzywną treścią przepisu o charakterze dyspozytywnym, nie dotyczy to jednak przepisów o charakterze ogólnym;
    • podtrzymano stanowisko o niezależności roszczeń stron (teoria dwóch kondykcji) o zwrot świadczeń spełnionych na podstawie nieważnej umowy kredytu (świadczeń nienależnych) wyrażone w uchwale z dnia 16 lutego 2021 r., III CZP 11/20;
    • wbrew powszechnemu poglądowi iż umowa kredytu nie jest umową wzajemną, wskazano, że w celu uniknięciu zagrożeń związanych z niewypłacalnością kredytobiorcy, kredytodawca może skorzystać z przewidzianego w art. 497 w związku z art. 496 k.c., tzw. prawa zatrzymania – możliwości wstrzymania się ze spełnieniem świadczenia dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o jego zwrot;
    • potwierdzono, że każda ze stron może też skorzystać z instytucji potrącenia, jednakże wymaga złożenia stosownego oświadczenia woli, gdyż sąd nie może kompensować wierzytelności z urzędu (wykluczono teorię salda);

    Gdyby wywód sprawozdawcy sporządzającego uzasadnienie, SSN Romana Trzaskowskiego, kończył się na powyższych wnioskach znajdujących poparcie w orzecznictwie, nie można byłoby mówić o wielkich kontrowersjach. Niestety, autor uznał, że refleksja nad sytuacją Frankowiczów „przywiodła mu na myśl” koncepcję tzw. „bezskuteczności zawieszonej”. W konsekwencji przedstawił pogląd, iż umowa nie wywołuje zamierzonych skutków, lecz w odróżnieniu od umowy nieważnej, może skutki te następczo wywołać z mocą wsteczną w razie złożenia oświadczenia woli konsumenta, tzn. zgody na związanie postanowieniem, a w razie odmowy jego złożenia albo upływu czasu na jego złożenie – staje się definitywnie bezskuteczna, czyli nieważna.

    Wydaje się, że to nic nie znacząca różnica – nic bardziej mylnego! To właśnie nowatorsko przywołana koncepcja pozwoliła sprawozdawcy stwierdzić, że zgoda lub brak zgody na związanie abuzywnym postanowieniem są skuteczne tylko wtedy, gdy konsument został wyczerpująco poinformowany o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą definitywna nieskuteczność (nieważność) tego postanowienia. Konsument powinien być też poinformowany o możliwości potwierdzenia klauzuli „w rozsądnym czasie” wraz ze wskazaniem co sąd rozumie przez rozsądny czas. Jest to pułapka zastawiona na kredytobiorców dochodzących swoich roszczeń, gdyż zastosowanie koncepcji bezskuteczności zawieszonej w praktyce sprawia, że umowa staje się bezwzględnie nieważna w momencie uprawomocnienia się orzeczenia (a w najlepszym wypadku złożenia oświadczenia przed sądem), a nie jak uznawano dotychczas – jest taka od momentu jej zawarcia.

    W związku z powyższym, w temacie przedawnienia wyraźnie zaznaczono, że kredytobiorca konsument nie może zakładać, iż roszczenie banku uległo przedawnieniu w terminie liczonym tak, jakby wezwanie do zwrotu udostępnionego kredytu było możliwe już w dniu jego wypłaty. Wskazano, że bieg terminu przedawnienia roszczeń konsumenta nie może się rozpocząć zanim dowiedział się on lub, rozsądnie rzecz ujmując, powinien dowiedzieć się o niedozwolonym charakterze postanowienia, gdyż od tego momentu mógł wezwać przedsiębiorcę do zwrotu świadczenia. Niemniej, zaznaczono że wystąpienie przez konsumenta z żądaniem restytucyjnym opartym na twierdzeniu o całkowitej i trwałej bezskuteczności (nieważności) umowy kredytu nie może być uznane za równoznaczne z zakończeniem stanu bezskuteczności zawieszonej tej umowy, jeżeli nie towarzyszy mu wyraźne oświadczenie konsumenta, potwierdzające otrzymanie wyczerpującej informacji. W praktyce można się już spotkać z kwestionowaniem „świadomości” konsumenta w zakresie skutków prawnych stwierdzenia nieważności umowy, co ma na celu obstrukcję procesową oraz pozbawienie konsumenta prawa do odsetek za czas sądowej walki z kredytodawcą. 

    Dotychczas powszechnie uważano, że terminem wymagalności do zwrotu świadczenia nienależnego, a jednocześnie terminem złożenia świadomego oświadczenia o braku zgody na abuzywne postanowienie, jest dzień dostarczenia wezwania do zapłaty lub wniesienia pozwu do sądu. Oznaczało to, że w razie stwierdzenia nieważności umowy oraz zasądzenia zwrotu spełnionych świadczeń kredytobiorcy przysługują odsetki ustawowe od w/w dnia. Przedstawiona w uzasadnieniu uchwały koncepcja bywa bezzasadnie i bezrefleksyjnie kopiowana przez niektóre sądy apelacyjne, a w konsekwencji może prowadzić do uznania, że odsetki należą się od dnia złożenia oświadczenia przed sądem, a nawet uprawomocnienia się orzeczenia. Omawiana różnica w terminie wymagalności, w przypadku dużych kredytów i spraw przeciąganych latami, kosztuje kredytobiorców utratę nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

    Należy stwierdzić, że komentowana uchwała jest co do zasady pozytywna dla kredytobiorców, gdyż potwierdziła zastosowanie przyjmowanej za oczywistą w nauce prawa, choć nie zawsze w sądownictwie, teorię dwóch kondykcji. Do jej wad należy dalsze skomplikowanie sprawy wzajemnych rozliczeń stron tj. skuteczności oświadczenia konsumenta o braku zgody na związanie niedozwolonymi klauzulami oraz rozpoczęcia biegu terminów przedawnienia. Szczególnie nieuzasadniona wydaje się usilna próba znalezienia miejsca dla konceptu „bezskuteczności zawieszonej” czy zastosowania prawa zatrzymania przez kredytodawcę. Takie działanie Sądu Najwyższego przywodzi na myśl, że jest to próba znalezienia salomonowego rozwiązania – szkoda, że przybiera postać „wymyślania” prawa na nowo. Nawet gdyby sędzia sprawozdawca wymyślił najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie, to osobiście nie znajduję powodu by nie stosować kodeksu cywilnego wobec banków, tak jak stosowany jest wobec wszystkich innych podmiotów prawa cywilnego – dura lex sed lex. Należy mieć nadzieje, że sędziowie rozstrzygający sprawy frankowe będą pamiętać, że zasada prawna pośrednio wiąże ich tylko w zakresie sentencji, a nie uzasadnienia, gdyż przyjęcie tego punktu widzenia będzie zachętą dla banków do dalszej obstrukcji procesowej wobec kredytobiorców oraz przedłużania i tak ciągnących się latami spraw.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Podejście banków (czy sądów?) do spraw po Orzeczeniu TSUE – czy pozwanie banku jest dobrym pomysłem?

    Należy stwierdzić, że w latach 2004-2018 polskie sądy powszechne zdawały się nie dostrzegać istnienia bogatego dorobku orzeczniczego TSUE w tego typu sprawach, a także ogólnie – w sprawach konsumenckich. Istnienia wykładanych przez TSUE norm nie respektowali także w znacznej części kredytodawcy, którzy oferowali konsumentom ryzykowne produkty finansowe w postaci kredytów denominowanych i indeksowanych do walut obcych, szczególnie do CHF.

    Wprowadzenie nowych regulacji prawnych dot. tego typu kredytów na szczeblu unijnym i krajowym, a także nagła zmiana kursu CHF spowodowała, że kredytobiorcy zaczęli domagać się najpierw zwrotu nadpłat, a potem unieważnienia swoich umów na skutek abuzywności postanowień określających główne świadczenia stron. Polskie orzecznictwo zmieniło swoje stanowisko po wyroku TSUE w sprawie C-260/18, co znajduje swój efekt w coraz bogatszym orzecznictwie SN (m.in. uchwała SN, sygn. III CZP 6/21)  oraz masowo unieważnianych umowach kredytu. W związku z niewyjaśnieniem w orzecznictwie paru istotnych kwestii, ciężko jest wskazać jednoznacznie wszystkie skutki prawne abuzywności klauzul waloryzacyjnych. Można jednak bezsprzecznie stwierdzić, że w przypadku uznania ich za abuzywne może uzasadniać to unieważnienie umowy. Takie orzeczenie połączone jest ze zwrotem wszystkich spełnionych przez strony świadczeń (tzw. darmowy kredyt) lub utrzymaniem i „odfrankowieniem” umowy, z jednoczesnym obowiązkiem zwrotu nadpłaty na rzecz konsumenta-kredytobiorcy. Należy zaznaczyć, że zgodnie z orzecznictwem Trybunału oraz SN, wolę konsumenta często uznaje się za wiążącą sąd, w kwestii orzekania o skutkach abuzywności postanowień umownych. Zgodnie ze statystykami Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu oraz Związku Banków Polskich ponad 80% spraw jest wygrywanych przez Frankowiczów. Wśród wygranych spraw około 70% orzeczeń stanowią wyroki unieważniające umowy, a około 20% to wyroki w wyniku których „odfrankowiono” kredyty (LIBOR+marża). Pozostałe 10% stanowią jeszcze inne rodzaje rozstrzygnięć, chociaż częściowo pozytywnych dla kredytobiorców.

    Istotnym problemem, poza chwiejną w niektórych miejscach linią orzeczniczą, jest z pewnością przepełnienie sądów powszechnych pozwami w sprawach frankowych. Ewolucja podejścia do rozstrzygania tych spraw przez sędziów I instancji prowadzi do wniosku o początkowej ignorancji lub niezrozumieniu przedmiotu sprawy. Z uwagi na fakt, że pojedyncze orzeczenie TSUE lub SN jest w stanie znacząco wpłynąć na spojrzenie polskiej judykatury wydaje się, ze dużo będzie zależeć od zasady prawnej którą ustanowi w przyszłości pełny skład Izby Cywilnej SN. Biorąc pod uwagę powyższe spostrzeżenia, należy uznać za zasadne wyodrębnienie nowego XXVIII Wydziału Cywilnego SO w Warszawie, który to wydział zajmuje się tylko i wyłącznie sprawami kredytów wyrażonych w walucie obcej. Pozwala to na wyrażenie przez 19 sędziów tego wydziału, w miarę jednolitego poglądu w sprawach dot. np. udzielenia zabezpieczenia roszczeń poprzez zawieszenie obowiązku spłaty rat czy skutków stwierdzenia nieważności umów kredytowych, co daje możliwość ustalenia pewnej przewidywalnej praktyki orzeczniczej.

    Podsumowując, warto zauważyć że w większości miejsc na świecie gdzie pojawił się analogiczny problem na podobną skalę, był on rozwiązywany za pomocą nowej legislacji. Tymczasem wobec braku ustawodawstwa, dodatkowym, nieoczywistym skutkiem tej sytuacji jest przepełnienie sądów pozwami frankowymi, co wpływa negatywnie na szybkość rozpoznania wszystkich innych spraw. Jest to niewątpliwie duże wyzwanie dla polskiego systemu sądownictwa. Spory w sprawach frankowych przed 2018 rokiem rzadko trafiały do sądów powszechnych. Były to sprawy jednostkowe, często wynikające z wypowiedzenia umowy kredytu przez bank, najczęściej rozpatrywane negatywnie dla konsumentów. Momentem przełomowym, niejako otwierającym oczy polskiej judykatury, było orzeczenie TSUE w sprawie C-260/18 (Dziubak). Od tego momentu SN uznał, że da się unieważnić kredyt indeksowany, a sądy zaczęły orzekać o nieważności lub odfrankowieniu kredytów, często błędnie stosując teorię salda. W obecnym momencie po wydaniu uchwały III CZP 6/21, ukształtowała się najkorzystniejsza dla kredytobiorców linia orzecznicza, zgodnie z którą abuzywność postanowień dot. wypłaty i spłaty kredytu oraz przeliczeń walutowych z nimi związanych powoduje nieważność umowy.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • TSUE orzeka w sprawie francuskich frankowiczów

    Dnia 10 czerwca br. zapadł wyrok TSUE w sprawach połączonych pod sygnaturą C-776/19. Pozwanym w sprawie był bank BNP Paribas oferujący kredyty denominowane do CHF we Francji. Sąd krajowy zadał aż 8 rozbudowanych pytań, co sprawiło, że powyższe orzeczenie jednocześnie porusza wiele aspektów spraw frankowych (m.in. przedawnienie, ryzyko kursowe, główne świadczenia stron), które analogicznie można odnieść do spraw rozpatrywanych w polskich sądach.

    Kredytobiorcy ponieśli zarzut nieuczciwego charakteru warunków zawartych w umowach kredytu hipotecznego denominowanych w walucie obcej, przewidujących że frank szwajcarski jest walutą rozliczeniową, w której określono saldo kredytu, a euro jest walutą spłaty, w której spłacano i wypłacano kapitał. Skutkowało to ponoszeniem nieograniczonego ryzyka kursowego przez kredytobiorcę. Z kolei bank kwestionował te roszczenia wskazując, że w znacznej mierze przedstawiono symulacje liczbowe wskazujące rozmiar ekonomicznego ryzyka przy zawieraniu umowy kredytu, a także podnosił zarzut przedawnienia, wobec normy stanowionej art. 2224 francuskiego kodeksu cywilnego. Zgodnie z jej treścią roszczenia majątkowe przedawniają się po upływie pięciu lat od dnia, w którym uprawniony znał albo powinien był znać okoliczności pozwalające na skorzystanie z przysługującego mu uprawnienia, co rozumiano w ten sposób, że bieg terminu przedawnienia rozpoczynał się w momencie udzielenia kredytu – roszczenia kredytobiorców wobec literalnego brzmienia przepisu były przedawnione.

    Dodatkowo, kredyty były skonstruowane w taki sposób, że niekorzystna zmiana kursu jednocześnie wydłużała okres spłacania kredytu i zwiększała jego całkowity koszt.  Konsumentom przedstawiono dwie symulacje liczbowe ilustrujące wpływ zmian kursów wymiany na kwotę i okres obowiązywania kredytu. Pierwsza dotyczyła wpływu dwupunktowego wzrostu lub spadku stopy procentowej od na kwotę płatności, czas trwania i całkowity koszt kredytu. Druga, zatytułowana „Informacje dotyczące transakcji walutowych, które będą dokonywane w ramach obsługi kredytu”, przedstawiała symulacje zmian tych samych elementów w wypadku umocnienia się euro w stosunku do franka szwajcarskiego w zależności od umocnienia się lub osłabienia euro. Przedstawiona prognoza zamykała uwzględniała maksymalnie 10% zmianę kursu, a w dodatku pominięto jakąkolwiek informację o istnieniu ryzyka kursowego i jego wpływie na wysokość zobowiązania.

    Dwa pierwsze pytania dotyczyły zastosowania 5 letniego terminu przedawnienia wobec brzmienia dyrektywy 93/13 i  zasady skuteczności prawa UE stanowiącej, że procedury krajowe nie mogą być  zorganizowane w taki sposób, by czyniły wykonywanie uprawnień przyznanych przez prawo Unii nadmiernie utrudnionym lub praktycznie niemożliwym.

    TSUE słusznie wskazał, że analiza ta musi dotyczyć w szczególności długości tego terminu oraz zasad jego stosowania, w tym sposobu, w jaki następuje rozpoczęcie biegu przez ten termin. W dalszej części przywołano utrwalony pogląd, że wyznaczenie rozsądnych terminów do wniesienia środków zaskarżenia pod rygorem wygaśnięcia uprawnienia do ich wniesienia jest możliwe. Niemniej, wspomniana dyrektywa stoi na przeszkodzie uregulowaniu prawa krajowego, które zakazywałoby sądowi krajowemu uznać postanowienie za abuzywne. Zdaniem Trybunału konsument musi mieć możliwość podniesienia w każdej chwili nieuczciwego charakteru warunku umownego nie tylko jako środka obrony, ale również w celu stwierdzenia tego przez sąd, zatem roszczenie to co do zasady nie może podlegać żadnemu terminowi przedawnienia.

    Trybunał wskazał również, że możliwe jest przedawnienie roszczenia konsumenta w celu zwrotu nienależnie zapłaconych kwot, przy czym we wcześniejszym orzecznictwie terminy, wynoszące odpowiednio trzy i pięć lat, jako ustalone i znane z wyprzedzeniem uznał za rozsądne. Najważniejsza w tej sprawie jest jednak nie długość terminu, lecz początek jego biegu, wobec ryzyka, że konsument nie będzie w stanie powoływać się w tym terminie na prawa przyznane mu przez dyrektywę 93/13. Było ono realne z uwagi na fakt, że  rozpatrywany termin zgodnie z orzecznictwem sądów francuskich rozpoczynał swój bieg w dniu przyjęcia oferty kredytu. TSUE przypomniał, że termin przedawnienia może być zgodny z zasadą skuteczności tylko wtedy, gdy konsument miał możliwość poznania swoich praw przed rozpoczęciem biegu lub upływem tego terminu i uznał jednocześnie w/w wykładnię sądów francuskich za czyniącą nadmiernie utrudnionym wykonywanie praw konsumenta – a więc jako stojące w sprzeczności z prawem UE.

    Przez pytanie trzecie sąd krajowy chciał ustalić, czy kwestionowane postanowienia stanowią przedmiot głównych świadczeń stron. Zgodnie z utrwalonym poglądem TSUE odpowiedział, że ocena ta należy do sądu krajowego przy uwzględnieniu charakteru, ogólnej systematyki i postanowień danej umowy kredytu, a także kontekstu prawnego i faktycznego, w jaki wpisuje się ta umowa. Wskazano również, że postanowienia umowy odnoszące się do ryzyka kursowego definiują główny przedmiot tej umowy. Zatem wniosek taki, powinien prowadzić sąd krajowy do wniosku, że konieczność spłaty kredytu w określonej walucie, nie ma związku z posiłkowym sposobem płatności, lecz związana jest z samym charakterem zobowiązania kredytobiorcy, przez co stanowi podstawowy element umowy kredytowej.

    Z kolei przez pytanie czwarte i piąte sąd krajowy chciał doprecyzować czy wymóg przejrzystości warunków tej umowy jest spełniony, jeżeli przedsiębiorca dostarczył konsumentowi informacje dotyczące wpływu ewentualnego wzrostu albo spadku wartości euro w stosunku do waluty obcej, w której denominowano kredyt. W odpowiedzi wskazano, że obowiązek informacyjny przedsiębiorcy obejmuje w szczególności by przedstawiać w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się konkretny warunek umowny oraz związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, w taki sposób, by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne. Po raz kolejny ocenę czy w niniejszej sprawie spełniony został wymóg przejrzystości, pozostawiono sądowi krajowemu, przy uwzględnieniu wszystkich istotnych okoliczności faktycznych, np. ogółu okoliczności zawarcia umowy kredytu, czy w rozpatrywanej sprawie konsumentowi podano wszystkie informacje mogące mieć wpływ na zakres jego obowiązków i pozwalające mu ocenić w szczególności całkowity koszt kredytu.

    TSUE tak jak ma to w zwyczaju, pozostawiając ocenę sadowi krajowemu wskazał mu pewne wytyczne co do jej przeprowadzenia. Stwierdził, że dla tejże oceny istotne są wszelkie informacje dostarczone przez przedsiębiorcę, które mają na celu udzielenie wyjaśnień konsumentowi co do funkcjonowania mechanizmu wymiany i związanego z nim ryzyka. Szczególne znaczenie przedstawiają wyjaśnienia dotyczące ryzyka dla kredytobiorcy związanego z osłabieniem się waluty państwa w którym ma on miejsce zamieszkania lub siedzibę oraz w której uzyskuje wynagrodzenie, a także wzrost zagranicznej stopy procentowej. Odwołując się do wcześniejszych orzeczeń przypomniano, że kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, iż podpisując umowę kredytu denominowaną w obcej walucie, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia oraz potwierdzono, że przedsiębiorca musi przedstawić możliwe zmiany kursów wymiany walut i ryzyko związane z zawarciem takiej umowy. Jednakże przedstawione symulacje mogą stanowić użyteczną informację, tylko i wyłącznie jeśli są oparte na wystarczających i prawidłowych danych oraz jeśli zawierają obiektywne oceny, które są przekazywane konsumentowi w sposób jasny i zrozumiały. Z kolei nie spełnia wymogu przejrzystości przekazywanie  informacji, nawet licznych, jeżeli opierają się one na założeniu, że kurs waluty pozostanie stabilny przez cały okres obowiązywania tej umowy. Jest tak w szczególności wówczas, gdy konsument nie został powiadomiony przez przedsiębiorcę o kontekście gospodarczym mogącym wpłynąć na zmiany kursów wymiany walut, co spowodowało że nie miał możliwości konkretnego zrozumienia potencjalnie poważnych konsekwencji dla jego sytuacji finansowej. Wydaje się, że jest to wskazanie na fakt, że symulacje przewidujące jedynie 10% zmianę kursów nie są wystarczające, gdyż nie pozwalają na faktyczne zrozumienie ryzyka związanego z umową. Nawiasem mówiąc, bardzo podobnie kształtowała się treść wzorców i informacji przedstawianych polskim frankowiczom. Podsumowując wywód Trybunału, obowiązek informacyjny jest spełniony, jeżeli przedsiębiorca dostarczy konsumentowi wystarczających i dokładnych informacji pozwalających na to, aby przeciętny konsument właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny był w stanie zrozumieć konkretne działanie przedmiotowego mechanizmu finansowego i oszacować w ten sposób, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, konsekwencje ekonomiczne – potencjalnie istotne – takich warunków dla swoich zobowiązań finansowych w całym okresie obowiązywania tej umowy.

    Pytania szóste i siódme koncentrowały się na ustaleniu kto powinien dowieść prostego i zrozumiałego charakteru warunku umownego i czy to możliwe, by ciężar ten spoczywał na konsumencie, a także kto ponosiłby ten ciężar gdyby umowa była zawierana między konsumentem a inną osobą, która uczestniczyła w sprzedaży przedmiotowych kredytów w imieniu tego przedsiębiorcy, np. pośrednikiem kredytowym. Na wstępie zauważono, że dyrektywa 93/13 nie zawiera żadnego przepisu dotyczącego ciężaru dowodu w odniesieniu do prostego i zrozumiałego charakteru warunku umownego. Zauważono jednak, że poszanowanie wspomnianej wcześniej zasady skuteczności i realizacji celu dyrektywy, jakim jest ochrona konsumenta poprzez przywrócenie równowagi między pozycją przedsiębiorcy a pozycją konsumenta, nie mogłoby zostać zapewnione, gdyby ciężar dowodu spoczywał na konsumencie. Wynika to z faktu, że skuteczność wykonywania praw przyznanych przez dyrektywę 93/13 nie mogłaby być zapewniona, gdyby konsument był zobowiązany udowodnić okoliczność negatywną, a mianowicie, że bank nie przekazał mu wszystkich informacji niezbędnych do spełnienia wymogu przejrzystości. Zatem co do zasady to przedsiębiorca jest zobowiązany do wykazania przed sądem prawidłowego wykonania ciążących na nim obowiązków przedumownych i umownych związanych w szczególności z wymogiem przejrzystości. Powinien on również obejmować dowód dotyczący przekazania konsumentowi informacji zawartych w takich dokumentach przez przedsiębiorcę lub przez jakąkolwiek inną osobę, która w imieniu tego przedsiębiorcy uczestniczyła w sprzedaży analizowanych kredytów, gdyż to do przedsiębiorcy należy kontrola kanałów dystrybucji jego produktów, niezależnie od tego, czy chodzi o wybór pośredników, czy o przepływ informacji handlowych wobec konsumenta.

    Ostatnie pytanie ósme odnosiło się do oceny warunków umownych przewidujących nieograniczone ryzyko kursowe po stronie konsumenta. Sąd odsyłający chciał wiedzieć, czy powodują one znaczącą nierównowagę wynikających z tej umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta – a więc de facto, czy są abuzywne? Na początku zaznaczono, że ocena ta również pozostawiona jest sądowi krajowemu, a Trybunał powinien ograniczyć się do udzielenia sądowi odsyłającemu wskazówek, które ten ostatni powinien uwzględnić przy dokonywaniu oceny nieuczciwego charakteru warunków.

    Trybunał zaznaczył, że oceny należy dokonać w świetle konkretnych okoliczności oraz z uwzględnieniem w szczególności fachowej wiedzy przedsiębiorcy w zakresie ewentualnych wahań kursów i ryzyka wiążącego się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej, co prowadzić może do wniosku o niedochowaniu wymogów dobrej wiary i przejrzystości, a także istnienia ewentualnej znaczącej nierównowagi, co mogło mieć wpływ na późniejsze wykonanie umowy jak również i na sytuację prawną konsumenta. W omawianej sprawie uznał, że treść umowy wskazuje, że obie strony ponoszą ryzyko kursowe, ale ryzyko ponoszone przez bank jest ograniczone, podczas gdy ryzyko ponoszone przez konsumenta takie nie jest. Wskazał również, że przy ocenie dobrej wiary należy w szczególności wziąć pod uwagę siłę pozycji negocjacyjnych stron oraz kwestię, czy konsument został zachęcony do wyrażenia zgody na dany warunek.

    Zdaniem Trybunału Sąd krajowy powinien sprawdzić, czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny, mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych. Jednocześnie zaznacza, że w zakresie w jakim przedsiębiorca nie przestrzegał wymogu przejrzystości względem tego konsumenta mogło dojść do obciążenia kredytobiorcy ryzykiem nieproporcjonalnym do świadczeń i kwoty otrzymanej pożyczki. Wynika to z faktu, że stosowanie tych warunków skutkuje długoterminowym obciążeniem konsumenta kosztem zmiany kursu wymiany, co prowadzi do sytuacji w której pozostała kwota kapitału należnego w walucie spłaty jest znacznie wyższa niż kwota pierwotnie pożyczona, a także gdy spłacone raty miesięczne pokrywają prawie wyłącznie same odsetki. Dotyczy to w szczególności sytuacji gdy owo zwiększenie kapitału nie jest zrównoważone różnicą między stopą oprocentowania waluty obcej a stopą waluty krajowej, gdyż istnienie takiej różnicy stanowi dla kredytobiorcy główną korzyść kredytu denominowanego w walucie obcej. TSUE podsumował, że w przypadku stwierdzenia powyższych okoliczności przez sąd krajowy nie można uznać, że bank mógł racjonalnie oczekiwać, iż konsument ten przyjąłby takie warunki w drodze indywidualnych negocjacji, co skutkowałoby ich abuzywnością.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • TSUE znowu rozstrzyga w sprawie Frankowiczów

    Na 11 maja przeniesiono posiedzenie pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, który rozstrzygać ma przedstawiony przez Pierwszą Prezes Sadu Najwyższego wniosek, zawierający 6 fundamentalnych pytań w sprawie kredytów frankowych. Wcześniej, bo 15 kwietnia, ci sami sędziowie, tyle że w okrojonym składzie, mieli podjąć uchwałę w sprawie pytań zadanych przez Rzecznika Finansowego dotyczących sposobu rozliczeń pomiędzy stronami po unieważnieniu umowy kredytowej. Posiedzenie w tej sprawie zostało przeniesione na 7 maja 2021r. Wobec powyższych ruchów, na pierwszy plan wysuwa się orzeczenie TSUE w sprawie o sygn. C-19/20 zainicjowanej pytaniem prejudycjalnym Sądu Okręgowego w Gdańsku. Ma ono zostać wydane w dniu jutrzejszym, tj. 29 kwietnia 2021 r. Wobec związania sądów krajowych wykładnią przepisów tworzoną przez TSUE, wydaje się iż może ono stanowić wytyczną dla odpowiedzi na część pytań, do których odnosić się będzie Sąd Najwyższy. 

    Sąd Okręgowy w Gdańsku wystosował pięć pytań do TSUE dot.:

    1. możliwości zastąpienia klauzuli indeksacyjnej poprzez zawarcie aneksu dookreślającego sposób ustalania kursów zamiast całościowego unieważnienia umowy;
    2. możliwości modyfikacji umów byłego banku GE Money (a także innych stosujących podobne zapisy) w taki sposób, by pozostawić kurs średni NBP, natomiast pominąć zapisy dot. nieograniczonej marży (spreadu) znajdujące się w klauzulach waloryzacyjnych;
    3. braku konieczności stwierdzania nieważności umowy wobec wejścia w życie ustawy antyspreadowej umożliwiającej aneksowanie umowy i dookreślenie sposobu ustalania kursu banku w umowie oraz spłatę bezpośrednio w walucie CHF aneksu;
    4. charakteru prawnego unieważnienia umowy na podstawie abuzywnych klauzul waloryzacyjnych, tj. czy terminy przedawnienia roszczeń wynikających z umowy liczyć należy od początku, tj. momentu spełnienia świadczeń (wypłaty kredytu przez Bank oraz odpowiednio spłaty każdej z rat), czy od daty wyroku stwierdzającego nieważność umowy,  tudzież od momentu zakwestionowania umowy przez konsumenta;
    5. zakresu informacji, które Sąd rozstrzygający sprawę o stwierdzenie nieważności umowy musi przekazać konsumentowi, w przedmiocie potencjalnych roszczeń banków w razie stwierdzenia nieważności;

    Wspomniany pełny skład Izby Cywilnej SN ma również odnieść się do kwestii ewentualnego unieważnienia kredytu w przypadku istnienia niedozwolonych postanowień w umowie, do kwestii rozliczeń między stronami po upadku umowy,
    jak i odpowiedzieć na pytanie dotyczące wynagrodzenia z tytułu bezumownego korzystania z kapitału przez obie strony sporu. W tym zakresie oba orzeczenia będą się pokrywały. Z punktu widzenia przeciętnego Frankowicza najważniejszym pytaniem jest to oznaczone numerem 4. Od udzielonej odpowiedzi zależeć będzie od jakiej daty należy liczyć termin przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału oraz czy bankowi należy się wynagrodzenie za korzystanie z kapitału – odsetki – którymi straszyły swoich klientów. Warto zaznaczyć, że możliwe jest przyjęcie kilku terminów początkowych biegu terminu przedawnienia. Może to być moment spełnienia świadczenia, zakwestionowania umowy przez kredytobiorcę, lub też data ogłoszenia wyroku potwierdzającego nieważność umowy. Jeśli jednak TSUE przyjmie, że początek biegu przedawnienia stanowi data wypłaty kredytu, to zdecydowana większość roszczeń banków ulegnie przedawnieniu, gdyż w większości sporów pomiędzy Kredytobiorcami a Bankami kredyt został wypłacony ponad 10 lat temu. Udzielając odpowiedzi na pytanie dotyczące wynagrodzenia za korzystanie z kapitału TSUE będzie musiał wziąć pod uwagę przede wszystkim, ochronny dla konsumenta a penalny dla nieuczciwego Banku, aspekt Dyrektywy UE 93/13 o ochronie praw konsumentów, z której wynika, że sankcje za stosowanie klauzul abuzywnych powinny mieć efekt odstraszający i zniechęcający profesjonalne podmioty do dalszych naruszeń w przyszłości. Korzystne dla banków orzeczenie, z pewnością nie pozwalałoby na realizację tego celu. Mnogość spraw rozstrzyganych na przełomie kwietnia i maja przez TSUE i Sąd Najwyższy sprawia, że możliwym stanie się ujednolicenie stanowiska polskich sądów w duchu prawa unijnego. Warto spostrzec, że jak dotąd TSUE wielokrotnie opowiadał się za takim stosowaniem prawa krajowego, aby w maksymalny sposób chroniło ono konsumenta.

    Nie da się nie zauważyć, że atmosfera sporu wokół kredytów frankowych stała się niezwykle gorąca. W spór medialny zaangażowano największe autorytety takie jak Leszek Balcerowicz czy Ewa Łętowska, a szumnie zapowiadana akcja proponowania ugód przez Banki została zamrożona. Strony sporu w nerwowym oczekiwaniu przerzucają się argumentami twierdząc m.in. iż spór toczy się między frankowiczami a bankami, ale nade wszystko – miedzy frankowiczami a resztą społeczeństwa. A im bardziej skrajne byłoby rozstrzygnięcie, tym bardziej naruszałoby ono elementarne zasady prawa i sprawiedliwości, i tym bardziej destrukcyjne byłoby dla gospodarki i – w efekcie – dla społeczeństwa. (L. Balcerowicz)
    Druga strona ripostuje że „niemoralne jest odwoływanie się do argumentu o uspołecznieniu straty, gdy do polskich sądów wreszcie dotarła wiedza o wymaganym standardzie UE, a klienci biorący kredyty, nie byli informowani rzetelnie o ryzyku walutowym”, a także przypominają, że ”skoro ktoś działał bezprawnie, musi ponosić tego konsekwencje”, oraz że “banki niczego nie tracą, a ponoszą konsekwencje swoich działań” (E. Łętowska, W. Modzelewski)

    Wszystkim naszym Klientom oraz innym kredytobiorcom życzyć trzeba, aby Trybunał przychylił się raczej do drugiej strony sporu – a więc stanął w obronie uzasadnionych interesów Frankowiczów!

    r.pr. Dariusz Śmiłek