• Wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego, a prowizja na rzecz banku

    Uprawnienie do wcześniejszej spłaty kredytu hipotecznego może wynikać z postanowień umowy kredytowej (pożyczki hipotecznej) lub z mocy prawa. Ustawowe prawo, jakim jest wcześniejsza spłata kredytu, zostało zabezpieczone na gruncie ustawy z 23.3.2017 r. o kredycie hipotecznym oraz nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (weszła w życie 22.7.2017 r., dalej: ustawa o kredycie hipotecznym).

    Z wcześniejszą spłatą kredytu może być powiązany obowiązek zapłaty na rzecz banku określonej prowizji (tzw. rekompensata za wcześniejszą spłatę kredytu), której warunki i wysokość są ściśle określone ww. ustawą. Wynika z niej, że prawo do rekompensaty przysługuje na rzecz banku jedynie wtedy jeśli zostało wyraźnie wprowadzone do umowy kredytu hipotecznego (bez względu na datę jej zawarcia).  W przypadku kredytów hipotecznych, podlegających przepisom ustawy o kredycie hipotecznym (tj. zawartych od dnia 22.07.2017r.), bank nie może pobierać prowizji z tytułu nadpłaty kredytu po upływie 3 lat od daty zawarcia umowy o kredyt. Natomiast prowizja z tytułu nadpłaty do 3 lat od zawarcia umowy jest ustawowo ograniczona i co do zasady nie może być większa od 3% spłaconej kwoty kredytu hipotecznego.

    Ustawowe prawo do bezkosztowej spłaty kredytu nie przysługuje kredytobiorcom kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu. Warto zauważyć, że w przypadku kredytu hipotecznego, w którym stała stopa oprocentowania kredytu hipotecznego obowiązuje w danym okresie, kredytodawca może pobierać rekompensatę w tym okresie. Oznacza to, iż w przypadku kredytów przewidujących zarówno zmienną, jak i stałą stopę procentową bank może naliczyć rekompensatę w każdym okresie obowiązywania stałej stopy oprocentowania, niezależnie od liczby takich okresów i także po upływie 36 miesięcy od dnia zawarcia umowy o kredyt hipoteczny.

    Wysokość opłat z tytułu wcześniejszej spłaty kredytu dla umów o kredyt hipoteczny, zawartych przed wejściem w życie ustawy o kredycie hipotecznym tj. przed dniem 22.07.2017r., nie była uregulowana ustawowo. W rezultacie oznacza to, że w tych przypadkach kwestię prowizji (rekompensaty) regulują umowy kredytowe, a w przypadku braku takich zapisów w umowie prowizja nie jest należna.

    Już wkrótce przeczytaj o skutkach wcześniejszej spłaty kredytów jeśli chodzi o zwrot kosztów kredytu przez bank na rzecz kredytobiorcy.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • TSUE orzeka w sprawie francuskich frankowiczów

    Dnia 10 czerwca br. zapadł wyrok TSUE w sprawach połączonych pod sygnaturą C-776/19. Pozwanym w sprawie był bank BNP Paribas oferujący kredyty denominowane do CHF we Francji. Sąd krajowy zadał aż 8 rozbudowanych pytań, co sprawiło, że powyższe orzeczenie jednocześnie porusza wiele aspektów spraw frankowych (m.in. przedawnienie, ryzyko kursowe, główne świadczenia stron), które analogicznie można odnieść do spraw rozpatrywanych w polskich sądach.

    Kredytobiorcy ponieśli zarzut nieuczciwego charakteru warunków zawartych w umowach kredytu hipotecznego denominowanych w walucie obcej, przewidujących że frank szwajcarski jest walutą rozliczeniową, w której określono saldo kredytu, a euro jest walutą spłaty, w której spłacano i wypłacano kapitał. Skutkowało to ponoszeniem nieograniczonego ryzyka kursowego przez kredytobiorcę. Z kolei bank kwestionował te roszczenia wskazując, że w znacznej mierze przedstawiono symulacje liczbowe wskazujące rozmiar ekonomicznego ryzyka przy zawieraniu umowy kredytu, a także podnosił zarzut przedawnienia, wobec normy stanowionej art. 2224 francuskiego kodeksu cywilnego. Zgodnie z jej treścią roszczenia majątkowe przedawniają się po upływie pięciu lat od dnia, w którym uprawniony znał albo powinien był znać okoliczności pozwalające na skorzystanie z przysługującego mu uprawnienia, co rozumiano w ten sposób, że bieg terminu przedawnienia rozpoczynał się w momencie udzielenia kredytu – roszczenia kredytobiorców wobec literalnego brzmienia przepisu były przedawnione.

    Dodatkowo, kredyty były skonstruowane w taki sposób, że niekorzystna zmiana kursu jednocześnie wydłużała okres spłacania kredytu i zwiększała jego całkowity koszt.  Konsumentom przedstawiono dwie symulacje liczbowe ilustrujące wpływ zmian kursów wymiany na kwotę i okres obowiązywania kredytu. Pierwsza dotyczyła wpływu dwupunktowego wzrostu lub spadku stopy procentowej od na kwotę płatności, czas trwania i całkowity koszt kredytu. Druga, zatytułowana „Informacje dotyczące transakcji walutowych, które będą dokonywane w ramach obsługi kredytu”, przedstawiała symulacje zmian tych samych elementów w wypadku umocnienia się euro w stosunku do franka szwajcarskiego w zależności od umocnienia się lub osłabienia euro. Przedstawiona prognoza zamykała uwzględniała maksymalnie 10% zmianę kursu, a w dodatku pominięto jakąkolwiek informację o istnieniu ryzyka kursowego i jego wpływie na wysokość zobowiązania.

    Dwa pierwsze pytania dotyczyły zastosowania 5 letniego terminu przedawnienia wobec brzmienia dyrektywy 93/13 i  zasady skuteczności prawa UE stanowiącej, że procedury krajowe nie mogą być  zorganizowane w taki sposób, by czyniły wykonywanie uprawnień przyznanych przez prawo Unii nadmiernie utrudnionym lub praktycznie niemożliwym.

    TSUE słusznie wskazał, że analiza ta musi dotyczyć w szczególności długości tego terminu oraz zasad jego stosowania, w tym sposobu, w jaki następuje rozpoczęcie biegu przez ten termin. W dalszej części przywołano utrwalony pogląd, że wyznaczenie rozsądnych terminów do wniesienia środków zaskarżenia pod rygorem wygaśnięcia uprawnienia do ich wniesienia jest możliwe. Niemniej, wspomniana dyrektywa stoi na przeszkodzie uregulowaniu prawa krajowego, które zakazywałoby sądowi krajowemu uznać postanowienie za abuzywne. Zdaniem Trybunału konsument musi mieć możliwość podniesienia w każdej chwili nieuczciwego charakteru warunku umownego nie tylko jako środka obrony, ale również w celu stwierdzenia tego przez sąd, zatem roszczenie to co do zasady nie może podlegać żadnemu terminowi przedawnienia.

    Trybunał wskazał również, że możliwe jest przedawnienie roszczenia konsumenta w celu zwrotu nienależnie zapłaconych kwot, przy czym we wcześniejszym orzecznictwie terminy, wynoszące odpowiednio trzy i pięć lat, jako ustalone i znane z wyprzedzeniem uznał za rozsądne. Najważniejsza w tej sprawie jest jednak nie długość terminu, lecz początek jego biegu, wobec ryzyka, że konsument nie będzie w stanie powoływać się w tym terminie na prawa przyznane mu przez dyrektywę 93/13. Było ono realne z uwagi na fakt, że  rozpatrywany termin zgodnie z orzecznictwem sądów francuskich rozpoczynał swój bieg w dniu przyjęcia oferty kredytu. TSUE przypomniał, że termin przedawnienia może być zgodny z zasadą skuteczności tylko wtedy, gdy konsument miał możliwość poznania swoich praw przed rozpoczęciem biegu lub upływem tego terminu i uznał jednocześnie w/w wykładnię sądów francuskich za czyniącą nadmiernie utrudnionym wykonywanie praw konsumenta – a więc jako stojące w sprzeczności z prawem UE.

    Przez pytanie trzecie sąd krajowy chciał ustalić, czy kwestionowane postanowienia stanowią przedmiot głównych świadczeń stron. Zgodnie z utrwalonym poglądem TSUE odpowiedział, że ocena ta należy do sądu krajowego przy uwzględnieniu charakteru, ogólnej systematyki i postanowień danej umowy kredytu, a także kontekstu prawnego i faktycznego, w jaki wpisuje się ta umowa. Wskazano również, że postanowienia umowy odnoszące się do ryzyka kursowego definiują główny przedmiot tej umowy. Zatem wniosek taki, powinien prowadzić sąd krajowy do wniosku, że konieczność spłaty kredytu w określonej walucie, nie ma związku z posiłkowym sposobem płatności, lecz związana jest z samym charakterem zobowiązania kredytobiorcy, przez co stanowi podstawowy element umowy kredytowej.

    Z kolei przez pytanie czwarte i piąte sąd krajowy chciał doprecyzować czy wymóg przejrzystości warunków tej umowy jest spełniony, jeżeli przedsiębiorca dostarczył konsumentowi informacje dotyczące wpływu ewentualnego wzrostu albo spadku wartości euro w stosunku do waluty obcej, w której denominowano kredyt. W odpowiedzi wskazano, że obowiązek informacyjny przedsiębiorcy obejmuje w szczególności by przedstawiać w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się konkretny warunek umowny oraz związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, w taki sposób, by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne. Po raz kolejny ocenę czy w niniejszej sprawie spełniony został wymóg przejrzystości, pozostawiono sądowi krajowemu, przy uwzględnieniu wszystkich istotnych okoliczności faktycznych, np. ogółu okoliczności zawarcia umowy kredytu, czy w rozpatrywanej sprawie konsumentowi podano wszystkie informacje mogące mieć wpływ na zakres jego obowiązków i pozwalające mu ocenić w szczególności całkowity koszt kredytu.

    TSUE tak jak ma to w zwyczaju, pozostawiając ocenę sadowi krajowemu wskazał mu pewne wytyczne co do jej przeprowadzenia. Stwierdził, że dla tejże oceny istotne są wszelkie informacje dostarczone przez przedsiębiorcę, które mają na celu udzielenie wyjaśnień konsumentowi co do funkcjonowania mechanizmu wymiany i związanego z nim ryzyka. Szczególne znaczenie przedstawiają wyjaśnienia dotyczące ryzyka dla kredytobiorcy związanego z osłabieniem się waluty państwa w którym ma on miejsce zamieszkania lub siedzibę oraz w której uzyskuje wynagrodzenie, a także wzrost zagranicznej stopy procentowej. Odwołując się do wcześniejszych orzeczeń przypomniano, że kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, iż podpisując umowę kredytu denominowaną w obcej walucie, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia oraz potwierdzono, że przedsiębiorca musi przedstawić możliwe zmiany kursów wymiany walut i ryzyko związane z zawarciem takiej umowy. Jednakże przedstawione symulacje mogą stanowić użyteczną informację, tylko i wyłącznie jeśli są oparte na wystarczających i prawidłowych danych oraz jeśli zawierają obiektywne oceny, które są przekazywane konsumentowi w sposób jasny i zrozumiały. Z kolei nie spełnia wymogu przejrzystości przekazywanie  informacji, nawet licznych, jeżeli opierają się one na założeniu, że kurs waluty pozostanie stabilny przez cały okres obowiązywania tej umowy. Jest tak w szczególności wówczas, gdy konsument nie został powiadomiony przez przedsiębiorcę o kontekście gospodarczym mogącym wpłynąć na zmiany kursów wymiany walut, co spowodowało że nie miał możliwości konkretnego zrozumienia potencjalnie poważnych konsekwencji dla jego sytuacji finansowej. Wydaje się, że jest to wskazanie na fakt, że symulacje przewidujące jedynie 10% zmianę kursów nie są wystarczające, gdyż nie pozwalają na faktyczne zrozumienie ryzyka związanego z umową. Nawiasem mówiąc, bardzo podobnie kształtowała się treść wzorców i informacji przedstawianych polskim frankowiczom. Podsumowując wywód Trybunału, obowiązek informacyjny jest spełniony, jeżeli przedsiębiorca dostarczy konsumentowi wystarczających i dokładnych informacji pozwalających na to, aby przeciętny konsument właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny był w stanie zrozumieć konkretne działanie przedmiotowego mechanizmu finansowego i oszacować w ten sposób, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, konsekwencje ekonomiczne – potencjalnie istotne – takich warunków dla swoich zobowiązań finansowych w całym okresie obowiązywania tej umowy.

    Pytania szóste i siódme koncentrowały się na ustaleniu kto powinien dowieść prostego i zrozumiałego charakteru warunku umownego i czy to możliwe, by ciężar ten spoczywał na konsumencie, a także kto ponosiłby ten ciężar gdyby umowa była zawierana między konsumentem a inną osobą, która uczestniczyła w sprzedaży przedmiotowych kredytów w imieniu tego przedsiębiorcy, np. pośrednikiem kredytowym. Na wstępie zauważono, że dyrektywa 93/13 nie zawiera żadnego przepisu dotyczącego ciężaru dowodu w odniesieniu do prostego i zrozumiałego charakteru warunku umownego. Zauważono jednak, że poszanowanie wspomnianej wcześniej zasady skuteczności i realizacji celu dyrektywy, jakim jest ochrona konsumenta poprzez przywrócenie równowagi między pozycją przedsiębiorcy a pozycją konsumenta, nie mogłoby zostać zapewnione, gdyby ciężar dowodu spoczywał na konsumencie. Wynika to z faktu, że skuteczność wykonywania praw przyznanych przez dyrektywę 93/13 nie mogłaby być zapewniona, gdyby konsument był zobowiązany udowodnić okoliczność negatywną, a mianowicie, że bank nie przekazał mu wszystkich informacji niezbędnych do spełnienia wymogu przejrzystości. Zatem co do zasady to przedsiębiorca jest zobowiązany do wykazania przed sądem prawidłowego wykonania ciążących na nim obowiązków przedumownych i umownych związanych w szczególności z wymogiem przejrzystości. Powinien on również obejmować dowód dotyczący przekazania konsumentowi informacji zawartych w takich dokumentach przez przedsiębiorcę lub przez jakąkolwiek inną osobę, która w imieniu tego przedsiębiorcy uczestniczyła w sprzedaży analizowanych kredytów, gdyż to do przedsiębiorcy należy kontrola kanałów dystrybucji jego produktów, niezależnie od tego, czy chodzi o wybór pośredników, czy o przepływ informacji handlowych wobec konsumenta.

    Ostatnie pytanie ósme odnosiło się do oceny warunków umownych przewidujących nieograniczone ryzyko kursowe po stronie konsumenta. Sąd odsyłający chciał wiedzieć, czy powodują one znaczącą nierównowagę wynikających z tej umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta – a więc de facto, czy są abuzywne? Na początku zaznaczono, że ocena ta również pozostawiona jest sądowi krajowemu, a Trybunał powinien ograniczyć się do udzielenia sądowi odsyłającemu wskazówek, które ten ostatni powinien uwzględnić przy dokonywaniu oceny nieuczciwego charakteru warunków.

    Trybunał zaznaczył, że oceny należy dokonać w świetle konkretnych okoliczności oraz z uwzględnieniem w szczególności fachowej wiedzy przedsiębiorcy w zakresie ewentualnych wahań kursów i ryzyka wiążącego się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej, co prowadzić może do wniosku o niedochowaniu wymogów dobrej wiary i przejrzystości, a także istnienia ewentualnej znaczącej nierównowagi, co mogło mieć wpływ na późniejsze wykonanie umowy jak również i na sytuację prawną konsumenta. W omawianej sprawie uznał, że treść umowy wskazuje, że obie strony ponoszą ryzyko kursowe, ale ryzyko ponoszone przez bank jest ograniczone, podczas gdy ryzyko ponoszone przez konsumenta takie nie jest. Wskazał również, że przy ocenie dobrej wiary należy w szczególności wziąć pod uwagę siłę pozycji negocjacyjnych stron oraz kwestię, czy konsument został zachęcony do wyrażenia zgody na dany warunek.

    Zdaniem Trybunału Sąd krajowy powinien sprawdzić, czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny, mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych. Jednocześnie zaznacza, że w zakresie w jakim przedsiębiorca nie przestrzegał wymogu przejrzystości względem tego konsumenta mogło dojść do obciążenia kredytobiorcy ryzykiem nieproporcjonalnym do świadczeń i kwoty otrzymanej pożyczki. Wynika to z faktu, że stosowanie tych warunków skutkuje długoterminowym obciążeniem konsumenta kosztem zmiany kursu wymiany, co prowadzi do sytuacji w której pozostała kwota kapitału należnego w walucie spłaty jest znacznie wyższa niż kwota pierwotnie pożyczona, a także gdy spłacone raty miesięczne pokrywają prawie wyłącznie same odsetki. Dotyczy to w szczególności sytuacji gdy owo zwiększenie kapitału nie jest zrównoważone różnicą między stopą oprocentowania waluty obcej a stopą waluty krajowej, gdyż istnienie takiej różnicy stanowi dla kredytobiorcy główną korzyść kredytu denominowanego w walucie obcej. TSUE podsumował, że w przypadku stwierdzenia powyższych okoliczności przez sąd krajowy nie można uznać, że bank mógł racjonalnie oczekiwać, iż konsument ten przyjąłby takie warunki w drodze indywidualnych negocjacji, co skutkowałoby ich abuzywnością.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Sąd Najwyższy wskazuje Frankowiczom jak dochodzić roszczeń

    Rok 2020 może okazać się przełomowy dla wszystkich kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty indeksowane lub denominowane do waluty obcej. Sytuacja zarówno Frankowiczów jak i osób związanych kredytem waloryzowanym do innej waluty obcej zaczęła zmieniać się pod koniec roku 2019 po wydaniu przez TSUE szeroko komentowanego wyroku w sprawie K. i J. Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG (sygn. C-260/18) oraz orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia (sygn. V CSK 382/18) . Wspomniane orzeczenia, mimo tego iż rozwiały wiele wątpliwości i miały wpływ na ukształtowanie się dużo korzystniejszej dla kredytobiorców linii orzeczniczej, okazują się być dopiero preludium dłuższej historii związanej z wykładnią polskiego i europejskiego prawa konsumenckiego oraz bankowego. W samym 2020 roku do Sądu Najwyższego trafiły co najmniej trzy zagadnienia prawne, z których dwa zostały omówione we wpisie z dnia 7 września pt. „Pytania od Frankowiczów trafiają do Sądu Najwyższego”. W dniu dzisiejszym przeanalizowana zostanie trzecia kwestia – uchwała Sądu Najwyższego z dnia 15 września 2020 (Sygn. III CZP 87/19).

    W powyższej uchwale Sąd Najwyższy w trójosobowym składzie musiał rozstrzygnąć czy w sprawie między konsumentem a Bankiem o ustalenie nieważności w całości – umowy kredytu hipotecznego formalnie zawartego w walucie obcej (CHF) a wypłaconego i spłacanego w walucie polskiej (przyp. kredycie indeksowanym lub denominowanym) – w sytuacji ustalenia, że jedynie część postanowień umowy stanowi postanowienia niedozwolone (klauzule abuzywne), Sąd może w świetle art. 321 § 1 k.p.c. orzec, iż tylko określone postanowienia umowy (a nie cała umowa) są bezskuteczne lub nieważne?​

    Rzeczone pytanie sprowadza się do tego czy w przypadku gdy kredytobiorca wnosi jedynie o unieważnienie umowy, Sąd może orzec o jej częściowej bezskuteczności lub np. jej „odfrankowieniu” (dotyczącym tylko kredytów indeksowanych) i vice versa – czy gdy kredytobiorca wnosi o częściową nieważność (np. w celu „odfrankowienia”), Sąd może orzec o całościowym unieważnieniu umowy? Odpowiedz na to pytanie zależy od wykładni art. 321 k.p.c. który stanowi iż „Sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie”. Należy również wspomnieć tą część przywoływanego we wstępie wyroku TSUE, w którym wskazano iż Sąd krajowy  decydując o możliwości dalszego wykonywania umowy zawierającej klauzule niedozwolone (a więc o jej nieważności) musi brać pod uwagę wolę konsumenta – którą to wolę wyraża on (lub nie) w treści pozwu.

    Sąd Najwyższy uznał iż żądanie uznania postanowienia wzorca umowy za niewiążące konsumenta (postanowienie niedozwolone w zw. z art. 3851 k.c.) nie jest tożsame ani nie zawiera się w żądaniu ustalenia nieważności umowy (wynikającym z art. 58 k.c.), co można prościej ująć w twierdzeniu iż roszczenie obejmujące uznanie klauzuli walutowej za niedozwoloną nie może być dorozumiane jako żądanie uznania umowy za nieważną.

    Co to oznacza dla Frankowiczów? Przede wszystkim to, iż aby skutecznie walczyć w Sądzie o swoje prawa należy świadomie formułować roszczenia w szeroki sposób (w zależności od przypadku – za pomocą roszczeń ewentualnych i/lub kaskadowych), gdyż źle skonstruowany pozew może stanowić przyczynę porażki w Sądzie, negatywnie wpłynąć na długość trwania sprawy, a nawet powodować konieczność ponownego pozywania Banku. Dlatego tak ważnym jest, by swoje sprawy powierzać prawnikom, którzy posiadają doświadczenie w podobnych sporach z Bankami, a także doskonale odnajdują się w realiach ciągle aktualizowanego orzecznictwa.

    r.pr. Dariusz Śmiłek