• Czy TSUE i SN wytrąci bankom z rąk ostatnie argumenty?

    W ostatnim czasie sądy powszechne masowo uwzględniają powództwa konsumentów kwestionujących ważność denominowanych i indeksowanych do waluty obcej, a w konsekwencji najczęściej orzekają zgodnie z teorią dwóch kondykcji o zwrocie całości świadczeń spełnionych przez kredytobiorców
    w ciągu całej umowy. Zmusza to banki do podejmowania działań mających na celu ratowanie swojej sytuacji procesowej oraz odstraszenie kredytobiorców od dalszego składania pozwów.

    Banki najczęściej nie zgłaszają swojego roszczenia w trakcie procesu, ponieważ musiałyby jednocześnie przyznać wprost, że umowa kredytu jest nieważna. Dlatego rzucają Frankowiczom pod nogi kłody takie jak zarzut zatrzymania lub straszą ich wyimaginowanymi i nieznanymi polskiemu prawu roszczeniami o tzw. „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału”.

    Dla uwiarygodnienia gróźb banki złożyły pierwsze pozwy o zapłatę, jednak już zaczęły zapadać w tych sprawach korzystne dla kredytobiorców orzeczenia. Przykładem może być wyrok SO w Szczecinie z dnia 24 listopada 2021r.
    (sygn. I C 843/21), który uznał, że wynagrodzenie nie należy się, ponieważ w przeciwnym razie doszłoby do sytuacji, w której bankowi opłacałoby się zawierać umowy niezgodne z prawem, bo zawsze by zarabiał. Do tożsamych wniosków doszedł SO w Krakowie z 22 sierpnia 2022r. (sygn. IC 1386/22), który dodatkowo wskazał, że wynagrodzenie za korzystanie z kapitału nie jest znane polskiemu prawu, a regulacje unijne nie tylko chronią konsumenta, ale też mają charakter represyjno-sankcyjny dla banku stosującego abuzywne klauzule.

    Ostateczne rozwiązanie tej kwestii, w mojej opinii pozytywne dla Frankowiczów, powinno nastąpić 12 października 2022r., gdy TSUE rozstrzygnie w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne w sprawie C-520/21, wystosowane przez Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w sierpniu 2021r. W uproszczeniu SR zapytał czy w przypadku unieważnienia umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego strony umowy oprócz zwrotu świadczeń spełnionych w jej wykonaniu (bank – kapitału kredytu, konsument – rat, opłat, prowizji i składek ubezpieczeniowych) oraz odsetek ustawowych za opóźnienie od chwili wezwania do zapłaty, mogą domagać się także jakichkolwiek innych świadczeń, w tym należności takich jak: wynagrodzenia, odszkodowania, zwrotu kosztów lub waloryzacji świadczenia.

    Podobnie sytuacja ma się z anonsowanym wcześniej prawem zatrzymania, na które w trakcie procesu powołują się pełnomocnicy banku. Podnosząc zarzut zatrzymania bank domaga się, by sąd w razie stwierdzenia nieważności umowy pozwolił mu wstrzymać się ze zwrotem świadczeń na rzecz kredytobiorcy, aż do momentu aż nie zaofiaruje on zwrotu kwoty wypłaconego kredytu albo nie zabezpieczy roszczenia o jego zwrot. Takie postawienie sprawy oznaczałoby w praktyce, że kredytobiorca który nie spłacił jeszcze równowartości kwoty wypłaconego kredytu musiałby cofnąć swoje powództwo lub zwrócić bankowi koszty procesu.

    W mojej opinii stanowi to oczywisty przykład nadużycia prawa podmiotowego co może, lecz nie musi uwzględnić sąd. Niemniej należy zaznaczyć, że tak naprawdę bank nie ma prawa powoływać się na prawo zatrzymania, gdyż zgodnie z brzmieniem art. 496 k.c., dotyczy ono jedynie umów wzajemnych. Niestety w polskim orzecznictwie nie wyjaśniono dotychczas czy umowę kredytu należy traktować jako umowę wzajemną czy też nie. Ponadto większość kredytów frankowych jest zabezpieczonych hipoteką na nieruchomości, co samo przez się zabezpiecza roszczenie banku o zwrot wypłaconego kredytu. O ile w pełni zrozumiałe jest, że argumenty te nie trafiają do pełnomocników banków, o tyle zdarzają się bardziej zastanawiające przypadki, gdy tych podstawowych zdawałoby się kwestii nie zauważają sędziowie.

    Dlatego należy cieszyć się, że dylemat dotyczący prawa zatrzymania znajdzie swoje rozwiązanie w Sądzie Najwyższym. Należy zaznaczyć, że sprawa ta została skierowana do Sądu Najwyższego już 16 grudnia 2021r., kiedy to wpłynęło zagadnienie prawne (sygn. III CZP 85/21, docelowo sygn. III CZP 89/22) wystosowane przez SA w Gdańsku postanowieniem z 6 grudnia 2021r. (sygn. I ACa 488/21). SA pyta w nim wprost czy umowa kredytu ma charakter umowy wzajemnej w świetle art. 497 w zw. z art. 496 k.c., a jeśli tak, to czy skuteczny będzie zarzut zatrzymania?

    Z podobnym pytaniem wystąpił Rzecznik Finansowy w sprawie
    o sygn. III CZP 126/22, która wpłynęła do SN dnia 7 lipca 2022r. Jednak w jego przypadku sprawę rozpatrzy poszerzony 7 osobowy skład Sądu Najwyższego, co pozwoli na nadanie uchwale statusu zasady prawnej.

    W samym wniosku przedstawił on oba stanowiska wyrażane w piśmiennictwie i co do charakteru prawnego umowy kredytu jako:

    – umowy wzajemnej oraz

    – umowy dwustronnie zobowiązującej ale nie wzajemnej.

    RF stanął na tym drugim – korzystnym dla kredytobiorców – stanowisku, podpierając się licznymi przykładami z orzecznictwa, gdzie sądy wskazywały, że umowa kredytu nie spełnia kryteriów wyrażonych w art. 487 § 2 oraz brak jest ekwiwalentności i różnorodności świadczeń, co wywodzone jest z definicji umowy kredytu.

    Należy z zapartym tchem oczekiwać rozstrzygnięć w tych sprawach, ponieważ ewentualne pozytywne odpowiedzi najprawdopodobniej sprawią, że przyspieszy tempo orzekania w już toczących się sprawach tzw. kredytów frankowych. W takiej sytuacji można się również spodziewać fali nowych powództw wytoczonych przez dotychczas nieprzekonanych do sądowej batalii kredytobiorców.

    r.pr. Dariusz Śmiłek

  • Jak szybko odzyskać należność z faktury w obrocie pomiędzy przedsiębiorcami

    Często przedsądowe próby skłonienia dłużnika do zapłaty pozostają bezskuteczne. Powstaje wtedy pytanie czy brnąć w proces sądowy. Pewny rozwiązaniem może być złożenie pozwu w trybie nakazowym. Uzyskanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym znacząco przyspiesza uzyskanie należności wobec dłużnika. Ponadto sama opłata sądowa zredukowana jest w tym przypadku z 5% wartości dochodzonej wierzytelności do 1,25% wysokości dochodzonego długu. Tryb tego postępowania jest zatem tańszy i szybszy. Ma również także jeszcze jedną zaletę a mianowicie nakaz wydany w tym trybie stanowi tytułu zabezpieczenia (i to wykonalny bez nadawania mu klauzuli wykonalności), co oznacza iż w praktyce od razu po uzyskaniu takiego orzeczenia (bez oczekiwania na prawomocnie rozstrzygnięcie sprawy) możemy zabezpieczyć swoje roszczenia wobec dłużnika przez komornika.

    Szczególną podstawą dochodzenia roszczeń pomiędzy przedsiębiorcami tj. m.in:

    1. wynagrodzenia za dostawę towaru lub wykonanie usługi w transakcji handlowej, odsetek w transakcjach handlowych;
    2. odsetek w transakcjach handlowych;
    3. rekompensaty kosztów dochodzenia należności (tj. 40 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego nie przekracza 5000 złotych; 70 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest wyższa niż 5000 złotych, ale niższa niż 50 000 złotych; 100 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest równa lub wyższa od 50 000 złotych);

    w trybie postępowania nakazowego, mogą być dołączona do pozwu umowa, dowód spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego (np. protokół odbioru towaru), dowód doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku (np. mail z potwierdzeniem odbioru, wydruk z systemu śledzenia przesyłek Poczty Polskiej), a w przypadku gdy dochodzi się zwrotu poniesionych kosztów odzyskiwania należności ponad kwotę rekompensaty, dokumenty potwierdzające poniesienie kosztów odzyskiwania należności (np. faktura na usługi prawne wraz potwierdzeniem zapłaty).

    Jak z powyższego widać katalog dowodów uprawniających do wnioskowania o nakaz w postępowaniu nakazowym w dochodzeniu należności pomiędzy przedsiębiorcami nie jest zbyt wymagający, gdyż w praktyce obrotu gospodarczego (mocno już dzisiaj sformalizowanego) dokumenty te stanowią nieodłączny element dokumentowania prawie każdej transakcji handlowej.

    r.pr. Dariusz Śmiłek